Agata

sobota, 22 lipca 2017

Do lata, do lata, do lata...wybrała się ze mną Agata
z rodziną :)


Raczej nie piechotą bo przyjechali  aż z Warszawy.
Agatko, dziękuję...
 że Ci się chciało taki kawał drogi pokonać i zorganizować całą wyprawę by wpaść na tą sesję.




Sesja miała miejsce 15 czerwca, na niektórych zdjęciach jeszcze bratki, a surfinie raczkują ;)



Jak widać na fotografiach towarzyszyło nam słońce i... ptaszek
(wyglada mi na młodego szpaka-znawcą nie jestem)
Ptaki czują się u mnie dość swobodnie, wpadają się napić, wykąpać,
 ale  zachowanie tego osobnika było zaskakujące, 
postanowił dotrzymywać nam towarzystwa nawet przy stole 
i  co nieco pokonsumować.







Sesja Agaty i jej rodziny (niepełnej bo starsza córka została w domu)
otwarła tegoroczny sezon na sesje fotograficzne w moim ogrodzie i nie tylko...









Muszę napisać, że główna bohaterka sesji jest modelką idealną...
Wspaniale mi się ją fotografowało.

Agata jest śliczną kobietką (niższą niż ja, ha ! ;))
Małe jest piękne ! ;)
W bliskim kontakcie szczera, otwarta, serdeczna...
Miałam wrażenie, że znamy się od dziś ;)
To było bardzo miłe spotkanie blogerek ;)
Blog Agaty znajdziecie tu...KLIK




Nie wszystkie zdjecia z sesji publikuję,
mężczyźni jakoś są niechętni to upowszechniania swojego wizerunku (mój student też tak ma ;))

Resztę fotografii z tej sesji, ale też okrojoną...;)
znajdziecie tutaj...KLIK


Agata  wyglada świetnie w klimatach lata...:)


Serdecznie zapraszam na  sesje foto w klimatach lata

:)

Czytaj dalej »

Lawenda

środa, 19 lipca 2017
Lawendowo mi...;)






Lawendowe pozdrowienia
przesyła

Anna

:)

Czytaj dalej »

Lipcowy finał historii majowej...;)

niedziela, 16 lipca 2017
Początek tej historii można znaleźć tutaj...KLIK

Czerwcowe rozdanie mogło rzeczywiście kojarzyć się królewskim pokerem ;)
Miał swojego Asa z języka angielskiego 
Króla z języka polskiego 
 Damę z WOSu
itd.

;)

- W końcu  jakie uczelnie bierzesz pod uwagę ? - zapytałam maturzystę po otrzymaniu wyników
- Składam na UJ
- I gdzie jeszcze ?
- Nigdzie...
- Jak to nigdzie?! Przecież możesz na kilka - wzburzonym głosem zakomunikowałam.
- Tak, mogę, ale po co ? Chcę studiować tylko na UJ.
- Ej, no złóż do nas do Katowic, do Wrocławia...
- Mamo, ale ja nie chcę studiować we Wrocławiu i w Katowicach.
-Dziecko ! A jak się nie dostaniesz do Krakowa ?! Co wtedy ?
- Trudno. Pójdę do pracy, a za rok znowu spróbuję.
- A jeśli za rok znowu się nie dostaniesz ? He...bierzesz taką alternatywę pod uwagę ?
- To będę się martwił za rok. Albo UJ albo nic. Stawiam wszystko na jedną kartę.
Westchnęłam...A ten znowu z tymi kartami...
Ale co ja mogę...jego życie, jego decyzje, ale jednak pieniądze moje - pomyślałam parafrazując reklamę pewnego banku ;)

Wygląda na to, że ma jednak szczęście w kartach ;) 
W piątek dowiedzieliśmy się...PRZYJĘTY 
Ksywka ''Maturzysta'' zostaje przemianowana na ''Studenta'' ;)

Radość wielka, gratulacje, a wieczorem nie mogłam zasnąć. 
W przedzień ogłoszenia wyników byłam spokojna,
 a teraz gdy wszystko poszło dobrze, ja nie mogę spać ?!
Niby człowiek się z tym liczył, spodziewał...a jednak gdy dotarło do mnie,
że dziecko ''idzie '' z domu... mam mieszane uczucia.

Idzie swoją drogą...



Jutro student zawozi papiery do Krakowa i zaklepuje mieszkanie.

Dobrego tygodnia życzy  Wam...

Anna Zmieszana

 ;)
Czytaj dalej »

LATO

środa, 12 lipca 2017
Kilka dni temu u nas w kuchni rankiem taką można było usłyszeć wymianę myśli:
- W tym roku to lato jest wyjątkowe, cały czas taka piękna pogoda - powiedział mój mąż.
- A wiesz, że właśnie o tym pomyślałam, na lato w tym roku nie można narzekać. Jest cudownie.
 Słońce dopisuje cały czas, wprawdzie za sucho, ale da się przeżyć to podlewanie.

Trudno mi uwierzyć, że słoneczne lato tylko u nas na południu kraju ?!



Moja mama wczasuje się od dwóch tygodni w zachodniopomorskim i od dwóch tygodni słyszę w słuchawce telefonu:
- U nas zimno i pada.
lub
- Rano było słońce, a teraz pada.
albo
- Zimno choć świeci słońce, ale rano padało. A u Was ?
- U nas mamuś słonecznie i ciepło, czasem przelotnie delikatnie popada, ale zaraz słońce wychodzi.
Ogólnie sucho...
W to mogę uwierzyć, że nie trafiło się nad naszym morzem na dwa tygodnie słońca, no zdarza się...

Niedzielnym popołudniem tj.9 lipca, snując się boso po ogrodzie z konewką w jednej ręce, a telefonem w drugiej rozmawiałam z blogową koleżanką:
- Aniu, nie ma lata...u nas zimno...17, 19 stopni - mówi Basia z mazowieckiego.
Ania na to:
-?!

Podsumowując...Moi drodzy...na południe zapraszam, na Górny Śląsk zapraszam ;)
Lato mieszka na południu ;) Jak ja się cieszę, że tu mieszkam... razem z latem ;)



Zdjęcia, które dziś publikuję nie pochodzą z tegorocznego lata.
Jak widać na zdjęciach kwitną hortensje,
 a hortensje prócz Bobo jeszcze u mnie nie kwitną.
Zdjęcia bodajże... sierpniowe.
A napis owszem jest taki sam i w tym roku...można go było zobaczyć już tu...KLIK

A było to tak...


Surfinie rozjaśniały dobrze tą ciemną przestrzeń, ale brakowało mi jeszcze czegoś na tym płocie.
Posadziłam wprawdzie winobluszcz, ale zmarzł...
Posadziłam bluszcza w jasnym limonkowym kolorze, ale bluszcz rósł raczej wszerz 
i wspinać się  po płocie ani myślał choć pomagałam jak tylko mogłam.
Przyszła kiedyś jesień i zrobiłam taką fotę...
Oczywiście brakowało mi czegoś na tym zdjęciu w tym miejscu...
ale z tym to nie trudno poradzić sobie ;)
Nie chciałam tam już nic wieszać bo obok zawsze coś wisi w koszu.
Nie chciałam przesadzić.


Resztę fotek z tego okres tu...KLIK

Dumałam...
i wydumałam sobie...napis z mchu


To już trzeci sezon tego napisu ;)

I teraz nie wyobrażam już sobie tego drewnianego panelu bez LATA ;)

Jak widać na zdjęciach dosadziłam jeszcze jednego bluszcza i znowu mu pomagam ;)
I wiecie co...tej zimy znowu zmarzł.
A bluszcz o pstrych limonkowych liściach dalej idzie wszerz.
Wyglada na to, że nie ma innej opcji...lato zostaje ;)

Po raz pierwszy można było zobaczyć go tu...KLIK


Jeśli ktoś ma ochotę na LATO to zapraszam na południe albo do mojego sklepu ;)
Napis LATO dostępny jest tu...KLIK

Pozdrowienia słoneczne przesyła

Anna 
z południa

;)




Czytaj dalej »

Gotowa do startu

poniedziałek, 10 lipca 2017
Gotowa do startu, start !



Hortensja  bukietowa  Hydrangea  paniculata BOBO


W najciemniejszym zakątku mojego ogrodu, pomiędzy bukszpanowymi kulkami, pod surfinią, 
obok tawuł posadziłam miniaturową odmianę hortensji bukietowej Bobo.
Ma osiągnąć tylko 80cm, ale coś mi się zdaje, że będzie wyższa ;)
Szukałam jak najniższej odmiany do tego kąta, zastanawiałam się nad Little Lime,
 ale znalazłam informacje, że ona jest jednak wyższa.



To jej drugie lato.
W tamtym roku wcale nie zakwitła, a w tym jest pierwszą wśród moich wszystkich hortensji.
Malutka Bobo zwiastuje mój ulubiony czas w ogrodzie.
Czas hortensji.
Nigdzie się w tym czasie nie wybieram na urlop, żal mi się z nimi rozstawać.



Jak tu wyjechać i zostawić tyle wdzięcznych kuleczek ;)









Zdjęcia pochodzą z 3 lipca.
Teraz wygląda jeszcze piękniej...

Pozdrowienia
zostawia
Anna z hortensją

;)
Czytaj dalej »

Jak wygląda lato ?

piątek, 7 lipca 2017
Kto widział lato ?


To lipcowe jest młodziutkie...
Ma jasne długie włosy, słomiany kapelusz na głowie i łobuzerską minę.
Nosi sukienki na ramiączkach, na nogach sandałki, ale najlepiej biega mu się boso.
W rękach olbrzymia torba z plecionej trawy wypełniona hortensjami, 
które przynosi do mojego ogrodu.
Lubi zabawę.
Czasem coś spsoci.
Dziś lato trochę płakało, zagrzmiało, na końcu tęczę pokazało...

Czy zgodzicie się ze mną, że lato ma w sobie coś z dziecka ? ;)













Dziś tj. 7.07 lato ma urodzinki.
Kończy 7 lat !!!
Zatem wybaczcie...lecę złożyć latu życzenia.

:)

PS. A czym podróżuje lato ? No oczywiście...rowerem. W prezecie lato zażyczyło sobie nowy rower, zatem niewykluczone, że w najbliższych postach pojawi się lato na rowerze 

;)


Czytaj dalej »

Toskania do skubania...;)

czwartek, 6 lipca 2017

Trwa lato. Czas wakacji. W mojej pracy to gorący czas...;) Publikuję zdjęcia z ogrodu z toskańskim klimatem wykonane latem  po zrealizowaniu  pierwszego etapu prac wykonawczych. Gdy pojawiłam się po raz pierwszy  na terenie ogrodu (czyt. budowy), domu jeszcze nie było, wylana była tylko ława fundamentowa. To co zastałam nie napawało optymizmem. Działka była bardzo ''trudna''. Niewielki metraż, a ogromna różnica terenu, niemała liczba instalacji do zamaskowania  w terenie (dom pasywny). Z jednej strony do mojej głowy docierał głos ''Uciekaj stąd !'' z drugiej ''Zostań, będzie ciężko, ale to może być piękny i ciekawy ogród''. Posłuchałam drugiego...i co z tego wynikło.








Zapraszam.

- Jestem zakochana w toskańskich klimatach,  a w ogrodzie chciałabym by znalazły się tylko rośliny,          z których będzie jakiś pożytek, tzn. takie które można będzie skubnąć...- powiedziała do mnie klientka.
- Skubnąć ?- zapytałam
- Tak. Miałam już ogród ozdobny. Teraz nie chcę roślin wyłącznie dekoracyjnych, ale takie, które owocują. Tu jakaś malina, porzeczka...tam winogrono, żeby przechodząc po ogrodzie można go było smakować.
- Rozumiem- odpowiedziałam. Ale moje serce nie chciało rozumieć...ani jednej kulki bukszpanowej - jak ja to przeżyję ?! ;)

Etap projektowy trwał bardzo długo. Koncepcja ewaluowała. Na początek została zmieniona kolorystyka elewacji. Zaproponowałam zastąpić szarość ciepłym kolorem piaskowym, który idealnie pasuje do klimatów toskańskich i w tej tonacji utrzymać wszystkie materiały strukturalne. Do zaprojektowania miałam nie tylko rabaty z nasadzeniami użytkowymi, ale także altanę z sauną i małym pomieszczeniem gospodarczym czyli 3 w jednym ;). Warzywnik, przybrał postać półkola, ziemianka, oczko-poidełko dla ptaków, parking dla kampera. Projekt uwzględniał także jacuzzi, z którego ostatecznie inwestorzy się wycofali. Nie wszystko udało się zrealizować podczas pierwszego etapu prac wykonawczych. Rabaty w ogrodzie wypełniły się borówkami, aroniami, porzeczkami, agrestem, aronią, morwą...ziołami.
Znalazło się także miejsce dla traw i... kulek ;) (chociaż nie proponowałam...osobista sugestia właścicielki ogrodu), a od strony północnej przy murze domu na pas hortensji. Tam i tak nic by nie owocowało z braku słońca. W ogrodzie jest też olbrzymia magnolia i pokaźnych rozmiarów różaneczniki, które stanowią nasadzenia zastane. Mimo, że to stare okazy, niektóre musiały zostać przesadzone w inne miejsce. Na szczęście operacja przeprowadzki okazała się udana. Żal było by stracić takie wiekowe egzemplarze.













Wejście do ziemianki otoczone gazonami oczekującymi na nasadzenia truskawek 











A na metamorfozę z cyklu "BYŁO - JEST''
zapraszam tu...KLIK


Pozdrawia

Anna - kobieta pracujaca

;)
Czytaj dalej »