Przydasie

piątek, 16 listopada 2018
Dziś ogłoszenie i podziękowania.

Zacznę od podziękowań.
Jakiś czas temu spotkała mnie urocza niespodzianka. 
Sławomir przyniósł mi pocztę,
 pośród rachunków i urzędowych pism trafił się list bez nadawcy,
 a w liście...
Czarujący kwiatuszek z karteczką ''Przydaś  -  Lecę w kulki ''
Wzruszyłam się...



Chciałam Anonimowemu Darczyńcy serdeczne podziękować za tak urokliwy prezencik.
''Przydaś'' komponuje się  idealnie z moimi nowymi kolorami.
Czegokolwiek na nim nie postawię pasuje...


Gdziekolwiek go nie wezmę, czy do  sypialni, czy do pracowni czy do salonu, ślicznie współgra, 
jest to zatem ''Przydaś wędrowny'' ;)
''Przydaś wędrowny''  jest używany codziennie,
 a ze względu na swój kolor jest też wyjątkowo praktyczny.


Raz jeszcze bardzo dziękuję,
serdecznie ściskam 
i  słodko całuję

;)



Pozostając w temacie "Przydasi"
 i pamiętając jakie zainteresowanie wzbudził pokazywany przeze mnie 
3- poziomowy koszyk druciany
informuję,
 że łudząco podobny do mojego, czarny koszyk do serwownia jest dostępny w IKEA,
ale...seria się kończy więc radzę się pospieszyć.
Myślałam, że to nowość, a to końcówka.
Podaję linka:


Ten z IKEA jest o 5cm wyższy od mojego i znacznie szerszy, co tylko działa na jego korzyść,
bo zmieści więcej, że też ja go wcześniej nie zauważyłam ?!

A tu mój ''Przydaś'' już w zimowym anturażu.



A w letnim zapraszam tu...KLIK


Z pozdrowieniami

Anna




Czytaj dalej »

Święto jesieni

wtorek, 13 listopada 2018
Co tu dużo pisać...zapraszam na złote migawki.
Jesień rozpieszcza nas aurą, oby jak najdłużej.




Wczoraj rankiem Sławomir zapytał:
- Co to dziś za święto ?
-Wczorajsze - odpowiedziałam.
- A może wymyślimy mu jakąś nazwę, taka piękna pogoda, powiedzmy...Święto Jesieni.







Święto jesieni spędziliśmy w ogrodzie na mało świątecznych czynnościach ;) Odgruzowaliśmy plażę, ale bynajmniej nie po ostatnim wstrząsie górniczym ;) Od sierpnia na posadzenie czekało 5 rozplenic Little Bunny i jakoś doczekać się nie mogły. Miały zastąpić rosnące tam dotychczas zawciągi, które wyglądały ostatnio ''nieporządnie''. W ogrodzie, w którym na rabatach żwir, takie prace nie są szybkie. Spędziliśmy  na tym 5 godzin ! Wychodzi po  godzinę na jedną roślinę ;).Ktoś mógły zapytać coście tam robili tyle czasu ?! Ano, najpierw trzeba było usunąć żwir, dolna warstwa wymagała oczyszczenia  i przesiania bo okazało się, że mimo zastosowania tkaniny ogrodniczej żwir był mocno zmieszany z ziemią. Po latach, z resztek rosnacych tam roślin, liści itp. nazbierało się  trochę ściółki, która z czasem zamieniła się w ziemię. Potem usunęliśmy stare rośliny, oczyściliśmy starą tkaninę i umieśliśmy nowy fragment by załatać wcześniejsze dziury. Nikogo nie namawiam do stosowania maty ogrodniczej, ale sama z niej nigdy nie zrezygnuję.  Mata ma tyle samo  zwolenników co przeciwników. Jeśli ktoś może sobie pozwolić na obsługę firmy pielęgnacyjnej lub nie pracuje zawodowo albo jest na emeryturze albo każdą wolną chwilę lubi spędzać na pracy w ogrodzie i zdrowie  mu na to pozwala, to wolny wybór, ja próbowałam, ale chwasty wykończyły mój kręgosłup i psychikę, a nie o to chyba w ogrodzie chodzi.

To tutaj, w tym miejscu, pomiędzy rozplenicami uczciliśmy Święto Jesieni ;)








8 lat temu zamysł był taki : Rozplenica japońska ''Herbstzauber'', a u jej stóp 7 szt. kostrzewy sinej. Dość szybko okazało się, że to nie był najlepszy pomysł. Miejsce opanowała kostrzewa sina, siejąc się gdzie popadnie, natomiast starsze okazy tej odmiany z roku na rok wyglądały gorzej. Kostrzewy mają to do siebie, że się szybko starzeją i stają się niestety...brzydkie.


Rok po posadzeniu to miejsce wyglądało tak:


Nie nadążałam z usuwaniem nowych kostrzew, zapadła decyzja o wysiedleniu. Niestety niskie rozplenice Little Bunny w tych latach nie były jeszcze tak dostępne jak teraz i chociaż chętnie zostałabym przy pierwszym wyborze to musiałam wybrać coś co można było kupić. Padło na  zawciąg i nie wyglądało to najgorzej.


Ostatnio zawciag porozrastał się ogromnie, tworząc jedną zieloną plamę i suchymi środkami gdzieniegdzie, na zdjęciu tego nie widać, ale nie o taki efekt mi chodziło.

Zatem wracam do pierwszej myśli...
Na rabatkę trafiły Little Bunny.



O tej porze efekt marny, ale w przyszłym roku będzie już ślicznie.



Podsumowanie:

Rok 2011


Rok 2015

Tylko 4 lata różnicy !

Pozdrawiam





Czytaj dalej »

Zapraszam na leżaczki

poniedziałek, 12 listopada 2018
Dziś kontynuacja poprzedniego posta.
Jesień nie skąpi słońca więc zachęcam do łapania promieni słonecznych ;)


W tym ogrodzie na przeciw altany znajduje się taras.
Kolor podłogi w altanie i  na tarasie oczywiście ten sam.
Teraz widać, że dom i ogród mają bardziej nowoczesny charakter niż sama altana.



O tym, że lubię kolekcje pisałam już tutaj nie raz.
Na taras wybrałam meble z tego samego gatunku plecionki i w tym samym kolorze co w altanie.
To nie tylko kwestia estetyczna, ale i praktyczna, meble można dowolnie ze sobą łączyć, 
przestawiać i zawsze wszystko nam do siebie pasuje.
Niestety, na naszym rynku  trudno o wybór w kolekcjach,
 znaleźć taki sam zestaw mebli stołowych i wypoczynkowych graniczy z cudem. 
OLTRE dysponuję taką ofertą, nie jest olbrzymia, ale jednak coś można wybrać.




W każdym ogrodzie zostawiam swój znak rozpoznawczy...kulki ;)



Komplety modułowe są wyjątkowo ustawne, dzięki mnogości komponentów łączących się ze sobą, możemy kreatywnie kształtować swoje otoczenie.



Niestety, ze względów technicznych nie udało się umiejscowić podłogi tarasu
 na tej samej wysokości co trawnik, mamy stopień,
ale cały taras posiada obrzeże z kostki, co usprawnia nam koszenie.

A tutaj inicjatywa własna firmy wykonawczej:
umiejscowienie rośliny  w ''dziurze tarasowej''.
Nie lubię tego typu rozwiązań, preferuję ustawianie na tarasie  donic z roślinami
i takie wytyczne otrzymał wykonawca.
 Donice dają mi swobodę w aranżacji i pozwalają na zmienność kompozycji,
taki element stały blokuje pewne rozwiązania.
Uważam go za całkiem niepraktyczny.


Zamysł był taki:





Taki sam zestaw mebli w różnych kompozycjach w zależności od pory roku i...nastroju ;)
Raz przodem do słońca, raz tyłem ;)

Żegnam się i zachecam...
przodem do słońca

;)






Czytaj dalej »

Aranżacja altany ogrodowej

wtorek, 6 listopada 2018
Witam i bardzo przepraszam, że tak długo czekaliście na kolejnego posta,
 zwłaszcza, że zaanonsowałam go ''WKRÓTCE''.
Wobec tego nie przedłużam tłumaczeń i przechodzę do konkretów:


Kiedy po raz pierwszy odwiedziłam to miejsce teren zastałam na takim etapie:





Zaproponowałam klientowi dwie opcje zabudowy. W jednej szafki pod ścianą, w drugiej odsunięte od ściany, coś w rodzaju ''wyspy-barku''. Wybrał pierwszą, która pozostawiała więcej miejsca w altanie. W jasnym kolorze miał być blat, natomiast fronty szafek miały być czarne, tak jak boki zabudowy, ale inwestor stwierdził, że jasne też mu się podobają, a przemalować na czarno zawsze jeszcze można więc zostały jasne. 



Na podłogę zaproponowałam deskę kompozytową firmy REHAU, w kolorze nawiązującym do  drewnianej konstrukcji altany, w całym ogrodzie jak i domu, który był utrzymany w nowoczesnym stylu, królowała biel, czerń i szarość. Nigdzie nie pojawiał się taki  kolor drewna, dlatego musiałam coś wymyślić by powtórzyć ten kolor i  jakoś powiązać z sobą te elementy. Zależało mi by podłoga w altanie nie miała stopnia, by znajdowała się na tym samym poziomie co trawnik. Deska kompozytowa została wykończona kostką brukową tą samą co na pozostałych obrzeżach. To bardzo praktyczne rozwiązanie. Zapewnia wygodną komunikację, powiększa jeszcze przestrzeń użytkową oraz ułatwia pielęgnację trawnika.

Deska kompozytowa firmy REHAU - klik







Czarno białą zastawę zakupiłam w IKEA, 


natomiast obrazki to moje fotografie w czarnych ramkach z IKEA.




Na zasłony i poduszki (te w jasnym kolorze, jako oparcia na fotelach) zakupiłam tkaninę o wysokiej wodooporności, taką jak stosuje się przy parasolach słonecznych, zadaszeniach altanek czy daszkach na huśtawkach ogrodowych. Zasłony miały pełnić nie tylko formę dekoracyjną, miały też zatrzymać ciepło w altanie, albo zabezpieczyć przed zacinającym deszczem.






Rozmiary okrągłej altany (średnica 7,5m) pozwałały na swobodę w aranżacji. Zmieścił sie nie tylko  ogromny stół i dziesięć krzeseł w formie foteli. To co widzicie na zdjęciach to jeszcze nie wszystko.
Zamysł był taki, że znajdzie sie tam jeszcze grill, trzyosobowy barek oraz leżaki. Gdy robiłam sesję, klient oczekiwal na kolejną dostawę mebli.



Inwestorowi zależało na meblach, które będą odporne na warunki atmosferyczne i nie bedą wymagały chowania na zimę. Zaproponowałam meble firmy OLTRE, które idealnie wpisały sie w oczekiwania właściciela ogrodu.  To meble z technorattanu. Cenię je  sobie ze względu na wysoką jakość plecionki, która nie wyglada ''plastikowo'' oraz posiada piękny kolor szarości. 


                                                                   Meble OLTRE -klik




Jak przystało na porę roku, zasypałam Was zdjęciami,
a to jeszcze nie wszystko w tym temacie

 ;)



Z ciepłymi pozdrowieniami

Anna

Czytaj dalej »