Marzenia się spełniają...;)

czwartek, 7 lutego 2013

Nie jestem wielką marzycielką...nie chodzę z głową w chmurach...


Marzeń mam...kilka...?!
Niektóre się spełniły...na inne czekam...czekam.......czekam.....
Niektóre...wielkie, niektóre...małe,
Jedne wymagają finansów...inne...cudu ;)

Pamiętam, że od dziecka marzyłam by zmienić... dom;)
Jako mała dziewczynka miałam ''kompleks starego domu'' ;)
Wszystkie moje koleżanki...koledzy mieszkali w takich...pięknych nowoczesnych ''kostkach'' ( hit lat 60...bodajże) a ja w takiej starej chałpie...Było mi wstyd.....:(:(:(
Mój dom był jednym z pierwszych domów wybudowanych w naszej miejscowości.Odbiegał znacznie od architektury, która zaczęła go otaczać...Tak jak pisałam, były to domy w kształcie sześcianów z płaskimi dachami...do tego otynkowane.Czasy komunizmu...taki styl...Dla mnie pięęękny...wtedy...
Jako nastolatka...zaczęłam patrzeć na niego... inaczej.
Zaczęłam doceniać jego kształt...lekko spadzisty dach...
Elewację chciałam dalej zmienić, ze względu na różnicę w cegle przy oknach...co było wynikiem zmian wielkości okien przez moich dziadków...:( Ciągle namawiałam rodziców...na tynkowanie...
Po jakimś czasie na murze pojawił się winobluszcz, który dodawał domu uroku...i osłaniał co trzeba...;)
W końcu polubiłam ceglaną elewację...nawet bardzo...:):):)
Zaakceptowałam go...takim jakim był...:)
Niektórzy potrafili w nim dostrzec jakiś..urok..
ale przykro było mi słyszeć...że dla innych to rudera...
Wiedziałam...że ma potencjał. Widziałam to...! ;)
W mojej głowie...rodziły się pomysły...długi czas....
Nie mam w swoim archiwum wielu zdjęć starej elewacji z czasów jej ''świetności''...gdy dom ginął w winobluszczu... :(

Dziś...spełnienie marzenia małej dziewczynki....
Zapraszam na metamorfozę...naszego staruszka...;) i ogródka przed domem...


Przed liftingiem...mąż zrzucił pnącze bez mojej wiedzy...nie zdążyłam uwiecznić...


Prace rozpoczęły się późną  jesienią 2010


         Pogoda, końcówką października i listopada...
       w tamtym roku była wyjątkowo dla nas przychylna...

                             


Zdążyliśmy z dachem w samą porę...;)


Prace nad  elewacją zakończyły się w maju 2011
(tak dużego...dalmatyńczyka nie widziałam nigdy...;) )


Teraz...czas....na PRZEDOGRÓDEK !!!
Tyle na to czekałam..........!!! 
Tyle na to czekały...bukszpany....!!!
 Kupione początkiem marca...
Byłam dość entuzjastycznie nastawiona do czasu prac....
Nie spodziewałam się,że będą sadzone pod koniec czerwca :(
Już ledwo zipiały...;)

Najpierw przymiarka...czyli wyobraźnia kontra real ;)

     


Fazy tworzenia ciąg dalszy...

O tu... już widać gdzie będzie chodnik...:)



Powstał wreszcie...chodnik.
Można by rzec...w oka mgnieniu... 
Prace nad chodnikiem zakończyły się o 23.00...
A my zamiast iść spać...i pakować się...bo nazajutrz wyjeżdżaliśmy na wczasy...
(na szczęście nie samolotem)
zabraliśmy się za równanie terenu i sadzenie 140 bukszpanów
w świetle reflektorów...
Przydaje się czasem...to oświetlenie studyjne mojego męża...;)
Sadzenie przerwała burza...o 1.00 w nocy...
Czekaliśmy.........ale nie chciała się skończyć...
Poszliśmy spać...nastawiając budziki na 4.00 by dokończyć pracę...
O tej godzinie reflektory nie były już potrzebne..;)
O 9.00 mieliśmy wyjeżdżać na wakacje.
Skończyliśmy...o 8.00
Miałam dość...!!! 
Wyjechaliśmy 11.30...na wypoczynek...
Oj....potrzebowałam go...;)
Bukszpany naprawdę krzyczały już...że chcą do gruntu...;)
Nie mogłam ich zostawić...kolejnych 2 tygodni w tych małych doniczkach z wyjałowioną ziemią...
Poza tym to problem z podlewaniem takiej wielkiej ilości...
w takich malutkich doniczkach...


Tutaj zdjęcia po powrocie z wakacji...i pierwszych postrzyżynach...;)
Pod oknami pojawiły się kosze na kwiaty...


                                                           Teraz kolej na resztę nasadzeń i ''erę żwiru''...
                                                                           Trwało to przeszło miesiąc...
                                                                              Płukanie i zasypywanie...
                                                     Robiłam to praktycznie sama...dlatego  tyle zeszło...
                                                                 Pomocników miałam...z doskoku...;)
                                    


Ostatnie zdjęcie może wskazywać na... finał ?!
Niech Was nie zwiedzie...kadrowanie ;)
Do końca jeszcze....jeszcze....


Teren okazał się bardzo nierówny...?! 
A wcześniej był tu trawnik i nic nie wskazywało na takie różnice w terenie.
Trzeba było dowieźć ziemi i wyrównać

                         

                                                                           Voila...:)


                                                               Teraz tylko...sieje je...



                                                                          Siałam ja....:)

                                           

                                                Nasionka przykryte równą warstwą lepszej ziemi....
                                                                     Widać po kolorze...;)
                                                     Ładny taki dywanik...moi chłopcy stwierdzili,
                                                                      że mógłby zostać na stałe. :)

          

Trawnik powstawał późno...przełom września i października


Wreszcie...
od projektu...do efektu....;)
Przyjechał pan Kowal....i do bukszpanowego zawijaska dołączył zawijas kuty...






Podsumowując....;)






  jesień 2011                jesień 2010

jesień 2011              wiosna 2010


Skończyłam.....wreszcie..........to chyba najdłuższy poooooost ;)
Zdjęcia są bardzo różne...z różnego okresu...
robione różnymi aparatami.

Długo czekałam......
Zaczęła marzyć dziewczynka....

Wszystko ma swój czas i swoją porę...
Nie wszystko można mieć od zaraz...
Życie nauczyło mnie.....czekać
więc
 robię co w mojej mocy...
       i czekam........
..........................................................

Pozdrawiam...
ciepło...cieplej....najcieplej....
:):):)





Zainteresują Cię


Prześlij komentarz


  1. Już Ci kiedyś pisałam,że jestem zachwycona Twoim domem,wygląda pięknie.Choć ja lubię domyz czerwonej cegły,u nas na Kaszubach jest ich dużo,moja prababcia w takim mieszkała i bardzo dobrze sie tam czułam.Niestety osoby tam mieszkające nie wykazały się pomysłowością jak Ty i zburzyły dom a na jego miejsce postawiły nowoczesny budynek.Szkoda.Moja babcia mieszkała w starej kamienicy,wybudowanej jeszcze przed pierwszą wojną światową i bardzo lubiłam to miejsce.A pamiętam jak moje koleżanki mieszkające jak ja w blokowisku,krytykowały ten dom,stare drewniane schody,mieszkania w piwnicy,podwórko z komórkami a ja miałam zupełnie odmienny gust i mi się wszystko podobało:)))I tak zostało do dziś,kocham takie stare domy z duszą jak Twój.Chciałabym w takim mieszkać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam jeszcze dodać,ze pięknie zaprojektowałaś ogród przed domem.Ciekawa jestem skąd ta miłość do bukszpanu?Bo większość wybiera teraz iglaki.Ale ja również mam bukszpan w ogrodzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Attea...dziękuję Ci za wpis...
      Ja też lubię cegłę...bardzo...na starych domach gdzie nie widać ludzkich przeróbek wygląda to pięknie...
      Po części czułam się jak profan...;)niszcząc ją...
      Z drugiej strony dom niestety wyglądał gorzej...kiedyś pokażę ;)
      A o miłości do bukszpanu...będzie na pewno :)

      Usuń
  3. Coś pieknego, metamorfoza wspaniała...jestem zachwycona!!! cieszę sie że że twoje marzenie sie spełniło, zarówno dom jak i ogród prezentują sie wspaniale!!!
    Ja w podobnym sie wychowałam, starym... Wasz był murowany a nasz drewniany. Po smierci babci dom równiez odnowiono, może nie takim nakładem jak Wy ale stoi teraz i czeka na wizytę kogoś z pięciorga dzieci lub gromadki wnuków babci;) jest wszystkich i niczyj jednocześnie;(
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  4. No to wyjaśniłaś, czemu nie zostawiłaś cedgły. Nie wszędzie była piękna, tak?
    Z naszymi marzeniami tak to jest, że czasem lepiej, żeby się nie spełniły. Ja marzyłam kiedyś o małych pokoikach. Po próbie, szybko sie wycofałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Gajo...metoda prób i błędów...nie mija naszych marzeń...;)

      Usuń
  5. Dziękuję Ci Justynko...:)Moja druga babcia...też mieszkała w drewnianym...na podmurówce..też jeszcze stoi...ale niszczeje...maleńki...za mały dla wszystkich...
    a kiedyś mieszkała w nim rodzina z czwórką dzieci...?!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny dom, aż nie chce się wierzyć, że to ten sam co z pierwszych zdjęć. Trochę pomysłu, dużo pracy, pieniędzy i dzieją się cuda :))
    Pozdrawiam
    domeknapolanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beti...również pozdrawiam...:)

      Usuń
  7. Ja też mieszkam w domu po moich dziadkach... oczywiście jest zbudowany z czerwonej cegły, ale rodzice postanowili go dawno temu otynkować... a szkoda. Strasznie mi się wtedy podobał, był wyjątkowy taki :)
    Patrząc na Twoje zdjęcia widać, że warto marzyć, układać sobie jakiś plan w głowie i powolutku doń dążyć... Piękna metamorfoza :) Śliczny ogród :) i w ogóle wszystko takie... ładne, domowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wielki sentyment do starej cegły....gdyby finanse pozwoliły byłby na pewno w nowej ''starej '' cegle...;)
      Pozdrawiam cieplutko...

      Usuń
  8. Super efekt końcowy! Nie szkoda Wam było zakrywać tej cegły? My mamy też dom ze starej cegły, mąż chce elewacje robić, a mi jej żal... Z drugiej strony patrząc na to co zrobiliście widzę, że warto zaryzykować. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasik...z jednej strony było...i to bardzo...czułam się jak profan...;)
      ale pokazałam na zdjęciach dom od strony południowo-wschodniej...
      i to była jego ''jasna strona''.
      Pozostałe ściany...pozostawiały wiele do życzenia...
      Okna były zmieniane...była dobudówka...niestety nie w cegle...a otynkowana na szaro...
      Kiedyś na pewno jeszcze wrócę do tego tematu...na razie nie chcę straszyć...;)
      Pozdrawiam i życzę Wam trafionych decyzji...:)
      i zadowolenia...:)

      Usuń
  9. Pracy włożyłaś sporo i masz naprawdę zachwycający dom i otoczenie, ale tak jak czasem patrzymy na kogoś niezbyt urodziwego ale mówimy, że ma w sobie COŚ tak i z Twoim domem, wcześniej nie był urodziwy, ale coś w nim pociągało... Czasem różne przeróbki nie wychodzą na dobre, Wam się jednak udało:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci...że to widzisz i potrafisz docenić...:):):)

      Usuń
  10. Niesamowita przemiana. Jak nowo- narodzony :) Najważniejsze, że dusza pozostała. Podziwiam i gratuluję!!! Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo...trafne spostrzeżenie...dusza została...a ONA najważniejsza...:)
      Dziękuję bardzo...

      Usuń
  11. Piekny! I rodzinny.Pelen wspomnien z dziecinstwa.Jednak jestes szczesciara :) choc sie tego wypierasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaddis...dziękuję Ci...:):):)
      i nie wypieram się...wcale a wcale...:):):)

      Usuń
  12. Anuś Twoja Wewnętrzna Dziewczynka jest niesamowita! Chyle czoła! Jaka to radocha czytać o spełniających marzeniach, które znaczą tak dużo i dają taką siłe:)))
    Jestem tak samo zdania, że marzyć, można co dziennie, ale czasem trzeba poprotu poczekać na ich czas, na sprzyjające okoliczności i wtedy zamianić je w działanie. Tobie to się udało!
    Przy okazji tego posta tak sobie pomyślałam jak wiele róznych znaczeń zależnych od doświadczenień może mieć dla nas słowo "Dom"...
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak piszesz...:):):)
      Pamiętam, że jeśli gdzieś wyjeżdżamy rodzinnie...zawsze łapiemy się na tym...
      że miejsce, w którym mieszkamy... zaczynamy nazywać... domem ?!;)
      Nasz język ubogi...mamy tylko jedno słowo...Anglicy mają swój..home...house...
      Ściskam...

      Usuń
  13. Cudownie!!! ja też marzę aby mój dom z zewnątrz nabrał takiego dostojnego wyglądu jak Twój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anielko...to wytrwałości życzę...
      Nie pamiętam kiedy zakiełkowała u mnie dokładnie ta myśl...
      ale czekałam na pewno ze 30 lat...z hakiem ;)
      Życzę szybszej realizacji...i to sporo...;)

      Usuń
  14. Piękne zmiany i te kute ozdoby, latarenki - śliczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Evo...mam wyjątkową słabość do kulek...i takich ''elementów'' kutych.
      Dziękuję...

      Usuń
  15. Wygląda bombowo!! Zmiany wyszły rewelacyjnie, aż troszkę zazdroszczę bo sama już jakiś czas czekam na ten mój upragniony dom... ale pewnie jeszcze poczekam jest w trakcie budowy..
    Gratuluję!!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo... to powodzenia...:):):)i szybkiego zakończenia prac...
      Na pewno szybciej zrealizujesz swoje marzenie niż ja...
      Budowa to...ogromne wyzwanie!!!

      Usuń
  16. Zastanawiam się, co napisać, bo dużo pcha mi się pod palce, ale chyba wystarczy tylko tyle, że od samego początku, kiedy tu zaglądam, widać jak kochasz swój dom i jaka jesteś z niego dumna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On...jakoś tak wlazł w moje życie...;)
      wrósł w nie....
      Kiedyś go chciałam zostawić...i wybudować nowy...
      ale świadomość, że wtedy on będzie niszczał...
      bo nie znajdzie się nikt...kto by zobaczył w nim...coś...powstrzymała mnie...
      Niektórzy ludzie uważali...że nie ma sensu to, na co się zdecydowaliśmy...
      Powiem Ci...byli zaskoczeni...;)

      Usuń
  17. Dom marzenie!
    Możesz być z niego dumna.
    Wspaniale,że nie zostawiłaś tego domu i nie wzięłaś się za nowy.
    Pięknie jest takie zmiany przejść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu...:):):) podobną myśl napisałam wyżej...:)
      Czytamy sobie w myślach...;)
      Buziaki...

      Usuń
  18. Po raz kolejny mogłam oglądać tą cudną metamorfozę :) Jest wspaniale powinnaś być dumna !!! Wiem co to znaczy włożyć serce i ciężką pracę w marzenia :)
    Ale oprócz marzeń trzeba siły do ich realizacji ...
    buziaczki Aniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa...Diano....:):):)
      Całuję...

      Usuń
  19. Zazdraszczam ... ^^ To wszystko przede mną. Uchylam rąbka tajemnicy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał...!!! :):):)
      Będę kibicować...i wspierać duchowo...;)
      Kamilo....powodzenia :)

      Usuń
    2. Z góry dziękuję :)) Choć może nie powinnam, co by nie zapeszać ... :/ Pal sześć! Co będzie to będzie! ;) Dziękuję za ciepłe słowa otuchy! Przydadzą się w każdych ilościach ^^

      Usuń
  20. Wspaniały dom! Widać, że Twoje marzenie dojrzewało ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj....tak, dojrzewało...:)
      Dziękuję Ci...

      Usuń
  21. Tyle mądrych słów..
    Twój dom teraz jest piękny, elegancki i dopracowany:) Tak samo jak ogród:) Ale ten stary z cegły ma w sobie tyle uroku, choć do niego pasowałby tylko ogród wiejski, nieformalny, a Ty chyba inny styl preferujesz:)
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko...dziękuję....
      choć jaki styl preferuję...trudno mi powiedzieć...???
      Masz rację...do tamtej elewacji pasował... wiejski.
      I za ''panowania'' mojej babci...taki właśnie był...
      Grządki...rabatki...coś w ''lekkim''stylu angielskim...
      Królowały w nim bratki, łubin, róże, groszki, aksamitki...
      Za czasów moich rodziców...ogród przed domem przyjął...jakby to ująć...
      styl ''uniwersalny''...czyli trawnik...tu krzaczek...tam krzaczek...
      taka moda...
      Na ostatnią odsłonę...miał wpływ styl domu, ja oraz preferencje moje męża...
      Nie miałam tu wolnej ręki...;) Poza tym chciałam, żeby jemu też się podobało...to przecież też jego ogródek.
      Starałam się zrobić coś co będzie cieszyć oczy nas oboje...
      Mój mąż lubi ogrody...zielone...nie lubi kwiatów...dlatego kwiaty u mnie tylko w donicach...
      Na szczęście polubił...hortencje ;)ufff...
      Bukszpany darzy taką samą sympatią...jak ja...:):):)
      Bratki muszę przed nim chować...;)
      I kocha...tawułki...często nazywam go Panem Tawułka ;)

      Odezwę się do Ciebie na maila...mam małą sprawę...
      Buziaki...

      Usuń
  22. Wygląda przepięknie. Już byłam zachwycona na jednym z poprzednich postów teraz jestem oczarowana. Pięknie wszystko zaprojektowane. Podziwiam ten trud włożony w pracę przy domu.
    Teraz chciałabym zobaczyć Twoją kuchnię bo to jest to co najbardziej lubię oglądać na blogach.
    Pozdrawiam!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izabello....dziękuję Ci za takie słowa...:)
      Oj....boję się, że kuchnia Cię rozczaruje....:(
      Nie jest taka dopieszczona...dawno była urządzana, ma już z 20 lat...
      a niektóre meble sporo więcej...
      Kiedyś pokażę....ale przy Twojej może się schować...
      pa

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. ...tak myślisz...???
      To się cieszę...:)

      Usuń
  24. Odpowiedzi
    1. Dziękuję....:):):)
      w imieniu...domku ;)

      Usuń
  25. Tak marzenia się spełniają.Warto marzyc i czekać.Nawet latami.Piękny dom i piękna metamorfoza.Przypuszczam ze była to spora inwestycja. Dom w czerwonej cegle miał swoja historię którą pamiętasz Ty we wspomnieniach.Nadałaś..liście kolor i kształt i byt:) dając nowe tchnienie i życie które się też zapisze po latach we wspomnieniach bliskich ci osób. Pięknie wyszło i jest design starej ruderki:)Gratuluje gustu i smaku:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Pati...za takie uznanie...
      Ściskam mocno....:):):)

      Usuń
  26. Dziękuję Kochana za piękną opowieść, trzeba marzyć i marzenia się spełniają! U Ciebie widać to jak na dłoni :) Cudowna metamorfoza! Dom jest piękny, dostojny, elegancki :))) Bardzo mi się podoba - szczególnie schody wejściowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ja też Ci dziękuję....
      Oj....jak ja się cieszyłam na te schody....:):):)
      choć brakuje im jeszcze...jednego drobiazgu...pojawi się na wiosnę...;)
      Kulki...na schodach...na to czekałam od lat...;)

      Usuń
  27. Re-we-la-cja - co tu dużo pisać, ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Tak codziennie sobie przeglądam Twoje fotografie. Alesz mi się podoba i jak wielka pryjemnśc mi zroiłaś siejąc ziarno nadziei na piękny dom. że kiedys , jak sie bedzie dostatecznie mocno marzyc i chciec....
    buziaki
    ps-wiecej zdjęc, wiecej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj...rozbawiłaś mnie....:):):)
      więęęęęęcej...;)
      I miło mi czytać Twoje słowa....nie ustawaj tylko w tych marzeniach...

      Usuń
  29. Bardzo gustowna zmiana, jednoczesnie hold dla tego starego rodzinnego domku. Pieknie!

    OdpowiedzUsuń
  30. ale piekna i romantyczna opowieść.... dom był i jest piekny choc każdy w innej postaci.... stara cegła to romantyczne... i mnie sie chyba bardziej taki ceglacy podoba, ale ja jestem starej daty :)
    nowy jest bardzo elegancki i przytulny i tez piekny...
    napracowaliscie sie co widać ale efekt jest.....
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię motylku...serdecznie...:)
      i dziękuję....
      Pisałam już w komentarzach wyżej....i niżej...;)
      cegła nie ma sobie równych...!!!
      Nam zależało również na aspekcie ekonomicznym...ociepleniu domu.
      Nowa elewacja z cegły była poza zasięgiem ze względu na ceny nowych
      ''starych '' cegieł i robociznę przy tym...
      Ale wszystko ma swoje plusy i minusy...zawsze można zmienić kolor...
      nie musi być prze kolejne 100 lat w piaskowym kolorze...;)
      a kiedyś syn może położyć na nim znowu klinkier...;) :)

      Usuń
  31. Piękna metamorfoza. Choć uwielbiam czerwoną cegłę, Twój dom po remoncie ma wspaniały wygląd i kształt.
    Pięknie robi się też wokół domu:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci...wielbicielko cegły...;)
      Buziaki

      Usuń
  32. Witam miłych gości...:):):)
    Ja czuję się już dobrze i wpadłam w taki kierat...
    który totalnie pozbawił mnie dostępu do internetu.
    Dziękuję za Wasze miłe komentarze...Pozdrawiam serdecznie...:):):)
    przede wszystkim wielbicielki...starej cegły...;)
    Zapewniam,że również znajduję się w tym gronie...
    i uważam, że nie ma ładniejszego i bardziej praktycznego materiału na elewację...
    jak cegła.W marzeniach...była nowa cegła...ale finanse sprowadzają czasem
    z chmur na ziemię....;)Jak się nie ma co się lubi..to się lubi co się ma...;)
    Ściskam mocno...

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudny Dom i marzenie........gratuluję serdecznie! To się nazywa dać nowe życie......
    Ja też marzę o domu ale wciąż czekam.......
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę zdrówka (już lepiej, mam nadzieję?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję...za miłe słowa...
      a i zdrówko też lepiej...wróciłam na stare tory...;)
      Zaległości tylko przez to choróbsko wszędzie...

      Usuń
  34. Piękny dom, już to chyba kiedyś pisałam. Ale mnie zachwycił chodnik, przemyślany, idealnie pasujący. No i oczywiście bukszpany, też już kiedyś pisałam , że uwielbiam te krzaczki i sama mam ich mnóstwo. Fajny pomysł z posadzeniem ich w zawijaska , ha ha ha . Świetnie wygląda.
    Znając siebie w miejscu , w którym masz trawę , też posadziłabym roślinki. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...hi,hi,hi...To jesteś lepsza ode mnie...zamiast trawnika też rośliny...:):):)
      Nie mogłam tego zrobić mężowi....;)żeby pozbyć się trawnika...
      Faceci mają jakąś słabość do trawników...

      Usuń
  35. Aniu....matko jaki piekny, już chyba kiedyś wspominałam, że dom Twój piękny....Kochana, wydaje mi się, że piękny to za mało....jest cudowny i taki przez Was dopieszczony:)
    Każdy detal....piękny....
    Masz rację marzenia są po to by je spełniać...w miarę możliwości....i trzeba mieć cierpliwość...bo nie zawsze jest to kwestia dni...miesięcy...., ale warto marzyć:)
    Pokażę dziś mojemu S. jak pięknie wszystko zrobione i zadbane:)
    Ściskam Cię Kochana!:)
    P.S. a z Wyróżnieniem zdążysz:)...ja z ogromną przyjemnością przeczytałam post o Waszym Domu:)
    Cudny!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwzajemniam uściski... i dziękuję Ci za tyle ciepłych słów...
      Kochana jesteś...:)

      Usuń
  36. ..tak kopciuszek stal sie krolewna :-) Twoj dom byl ladny a teraz wyglada jak palac.. przepieknie :-) Sliczne fotki, Napatrzec sie nie moge :-) buziam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne porównanie...bardzo mi się spodobało...:):):)
      Dziękuję...

      Usuń
  37. Piękna metamorfoza - teraz to prawdziwy pałac nie dom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie...jednak domek...salonów brak ;)

      Usuń
  38. Jestem pod wielkim wrażeniem ... mowę mi odjęło.Dużo pracy przepiękny efekt!
    Pozdrawiam
    Ollina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...aż tak ??? ;)
      Pozdrawiam gorąco...

      Usuń
  39. Powiem tylko jedno WOW. Jestem pod ogromnym wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na Twoje WOW...
      odpowiem ŁAŁ ;)
      Pozdrawiam serdecznie...

      Usuń
  40. Jestem zachwycona efektem - chylę czoła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to ...cieszy,że się podoba...:)

      Usuń
  41. Anulka, pozdrawiam gorąco:)
    Uwielbiam Twój ogród, dom i sposób tworzenia - domu, blogu, ogrodu:)
    Ev

    OdpowiedzUsuń
  42. Jak pięknie! Niesamowita zmiana!

    OdpowiedzUsuń
  43. Aniu, po prostu: czapki z głów! To, co wyczarowałaś, nie tylko z domu, ale i ogródka, jest wręcz niewiarygodne! Pomijam juz fakt, ile pracy własnych rąk w to włożyłaś (bo to jest największy sukces), ale te wszystkie dopracowane drobiazgi, w postaci nowego wejścia do domu i przedłużenia murku bukszpanowym zakrętasem (siatka-kratka matematyczna ;)powaliła mnie zupełnie -nawet nie wiedziałam, że coś takiego jest!), i okragłe drzewka na pniu (w końcu lecisz w kulki!), te białe kwiatuszki zwisające z okien, te kute "wsporniki" pod daszkiem, cudowny trawnik, a przedtem super brązowy dywanik ;).... można tak wymieniać bez końca.
    Dokonałaś niemal niemożliwego - zrobiłaś z tego stareńkiego (i bardzo urokliwego) domu prawdziwą rezydencję! No chyba jednak klęknę. ;)
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana...to Ty mnie powaliłaś....;)
      Dziękuję za tyle miłych słów...rozpłynęłam się...;)
      To bardzo motywujące do działania...że to co robimy znajduje uznanie w oczach innych...dziękuję
      Dodajesz mi skrzyyyydeł...
      Pozdrawiam cieplutko...

      Usuń
    2. Siatka-kratka...to bynajmniej nie moje umiłowanie do matematyki...;)
      Po prostu...konieczność...przy takiej formie ogrodu na jaki się zdecydowałam bez tego nie miałabym życia...żwir zmieszałby się z ziemią...
      Potocznie jedni nazywają to matą ogrodniczą...inni szmatą...;)
      Buziaki

      Usuń
    3. To widzę, żeśmy we dwie się radowały z czytania. ;)
      Pa

      Usuń
  44. Aniu, nie wiem jak się dostać do komentarza, aby przeczytać Twoją odpowiedź? Komentarze konczą się na 22.02 i nie ma paska, aby rozwinąc dalej. Poradzisz coś na to?
    Pozdawiam wieczorowo. :)
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo..to chyba moja wina...starsze posty są moderowane...bo inaczej nie nadążałabym...gdzie...co...i jak...?
      Moderowanie włącza mi się chyba do 7 dni wstecz...ale często zapominam zajrzeć czy coś nie czeka na zatwierdzenie...albo opublikuję i zapomnę gdzie to było...

      Usuń
    2. Już widzę, już czytam. Dziękuję.
      Uściski ślę

      Usuń
  45. Też jestem zachwycona metamorfozą i tym, ze pokochałaś ten dom ...
    mój stary również, po wielu zabiegach nadal ma duszę i to lubię w starych domach, pozdrawiam Aniu:)

    OdpowiedzUsuń
  46. mega mega mega zmiana! jestem zachwycona!!!!!! :))) warto marzyć! pięknie:) pozdrawiam cieplutko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...warto :)
      Odwzajemniam pozdrowienia...:)

      Usuń
  47. kawał dobrej roboty:))))))))))))))))takie marzenia spełnione to naprawde ogromne szczescie;)))GRATULACJE;)))

    OdpowiedzUsuń
  48. Niesamowitą metamorfozę przeszedł :) Gratuluje

    OdpowiedzUsuń