Mowa o moich ulubionych limonkowych surfiniach.
W tym sezonie rosły jak szalone.
Trzy sadzonki posadziłam na rabacie, na tyłach ogrodu, oto efekt.
Na to zdjęcie załapały się tylko...dwie, trzeciej już nie dałam rady objąć z tej perspektywy.
Niektóre sadzonki musiałam przyciąć dość znacznie.
W innych miejscach musimy je kosić kosiarką ;)
Jak widać na załączonym poniżej obrazku...
Wspinają się po kulce...
i po po tawułce... ;)
Zdominowały Hakone...
A tu z szerszej perspektywy w roli drugoplanowej ;)
Tu z kolei w roli pierwszoplanowej ;)
Pozdrawia
Zwariowana Anna