Walentynki 2019

czwartek, 14 lutego 2019
Z przymrużeniem oka traktuję dzisiejsze święto, ale że ostatnio bardzo instruktażowo się u mnie zrobiło, zatem postanowiłam wrzucić  SERCE ;)


Serce, które upiekłam 4 lata temu dla mojej ''psiapciółki'' z liceum z okazji jej 40.
 Jedyna przyjaźń z tego okresu, która przetrwała. 
Tak na marginesie, widziałyśmy się w ostatni weekend. 
Mimo, że dzieli nas większa odległość niż za dawnych lat szkolnych widujemy się w miarę często. 


Serce z piernika,
opakowanie zrobiłam z celofanu,
dół torebki zszyłam zszywaczem, miejsce zszywek zamaskowałam zieloną wstążką.
Solenizantka styczniowa, zatem wybrałam tulipany z małym szampanem,
 otoczone gałązkami jagodziny.



Natknęłam się ostatnio na radę, idealną dla zakochanych
 i planujących wspólną przyszłość ;)

Poślub kogoś kto umie dobrze gotować,
Uroda przemija, głód nigdy.

Moje serce do schrupania  wpasowało mi się w powyższy aforyzm ;)

Miłego, smacznego, może i słodkiego wieczoru Wam życzę.
Zmykam do kuchni bo dobiega mnie cudny zapach...

;)

PS. Student smaży  Crêpes Suzette
A przepis znajdziecie tutaj...KLIK

Czytaj dalej »

Od projektu do efektu - bruk

środa, 13 lutego 2019



Tak jak obiecałam, dziś temat bruku w ogrodzie.
Posta otwierają fotki, na których  można zauważyć niewielką nawierzchnię brukową.
Lubię, jak  w ogrodzie jest kilka miejsc do siedzenia, lubię zmieniająca się perspektywę,
dlatego jeśli jest taka możliwośc zawsze klientów zachęcam
 by nie ograniczać się tylko do kanapy czy stołu na tarasie,
ale zaaranżować jeszcze inne miejsce do odpoczynku i spojrzenia z innej perspektywy na ogród.

Czy nawierzchnie z bruku robiliśmy sami czy robiła to firma ?
Realizacja ogrodu na etapy ma swoje plusy jak i minusy. Firmy brukarskie nie chcą podejmować się niewielkich robót, rozumiem ich stanowisko. Zatem część rzeczy robiliśmy sami, część robiła firma.
Niewielkie nawierzchnie, które widzicie tu na zdjęciu, jak patio, chodnik prowadzący do domu, obrzeża, małe schodki, czy w rogu miejsce na fotelik przy oczku to nasza robota, natomiast podjazd pod garaże robiła firma.
 
2009



2014



Patio - niewielki dziedziniec wewnątrz domu, pałacu, willi. Współcześnie mianem patio określa się również niewielkich rozmiarów dziedziniec dekoracyjny. W moim przypadku patio otoczone jest roślinnością.

Marzyło mi się miejsce do siedzenia otoczone wokół zielenią.




Jak jest zrobione patio ?
Patio ma podbudowę głębokości ok.30-40cm z kruszywa (dolomit). Ubite maszynowo (maszyna wypożyczona). Praktycznie teraz można wypożyczyć każdy sprzęt. Kolejna warstwa to podsypka - piasek z cementem, w proporcji 1:4. Ubite. Następie układamy wybrany wzór, zaczynając od środka koła, co chwilę przykładamy poziomicę, by było równo, wyrównujemy dobijając gumowym młotkiem. Machnęliśmy to kółko w trójkę (ja, mąż, i wtedy jeszczy Małoletni) w jedno popołudnie i kawałek nocy ;) Sławomir układał, ja z wówczas Małoletnim woziłam materiał i podawaliśmy kostki. Ubiliśmy podsypkę z piasku i cementu, a okazało się, że zapowiadają w nocy opady, zatem trzeba było skończyć przed deszczem bo zalana podsypka poszłaby na marne. Skończyliśmy koło północy przy oświetleniu studyjnym Sławomira. Nieraz nam te lampy uratowały tyłek w ogrodzie ;) Następnego dnia całe koło zostało po obwodzie spięte drutem takim do stabilizacji metalowej siatki ogrodzeniowej (pomysł Sławka), a następnie obmurowane.

UWAGA:  Obmurówka musi być solidna, ale stroma, bo inaczej w tym miejscu trawnik będzie szybciej przesychał podczas upałów.

Sąsiad był zaskoczony
- Wczoraj tego nie było...Kiedy to zrobiliście ?!
- Jak spałeś ;)

Niestety nie dysponuję dokładnym materiałem fotograficznym z kolejnych etapów, to raczej pamiątkowe zdjęcia, wtedy nie miałam potrzeby dokumentowania dokładnie kolejnych kroków.

Ze względu na to, że moja działka nie jest płaska i podnosiliśmy poziom gruntu by wyrównać z chodnikami prowadzącymi do domu ominął nas wykop pod patio, praktyczie usypaliśmy i ubiliśmy kruszywo na wysokość ok.30-40 cm, a potem obsypywaliśmy by uzyskać pożądany poziom. Zakupiliśmy ok. 30 ton ziemi na zniwelowanie różnic terenu wokół patio.Praktyczie każdy kilogram tej ziemi przeszedł przez moje ręce. To był piękny czarnoziem, ale strasznie zanieczyszczony, przesiewałam ziemię bo nie chciałam potem spędzić całego lata na plewieniu trawnika. Przesianie, wydłubywanie najdrobniejszych kłączy wielkości 1cm i rozplantowanie zajęło mi...miesiąc ?! Czułam się jak Kopciuszek. Ta kupa ziemi wydawała się nie mieć końca...



Na tym zdjęciu widać, że jest sporo różnica między poziomem chodnika, a resztą działki.




Poniżej widać dokładnie, w którym miejscu została przerwana koncepcja projektowa ;)
Wróciliśmy do niej w kolejnym sezonie.
Zależało nam by mieć już miesce do odpoczynku, 
a nie chcieliśmy zostawiać ugoru i walczyć ciągle z chwastami, 
dlatego powstał na tyłach ogrodu najpierw  trawnik.

Powierzchnia rabat jest obniżona o ok. 5cm od poziomu trawnika i obrzeża z kostki brukowej 
po to by było gdzie wysypać żwir lub korę.





Czy obrzeża są murowane ?
Obrzeża w moim ogrodzie osadzone na podsypce z piasku i cemenetu, albo na samym piasku.



Jaka kolejność prac?
Prawidłowa kolejność to:
niwelacja terenu, nawierzchnie brukowe, nasadzenia na rabatach, na koniec trawnik.
Czasem są odstępstwa od tej zasady. U mnie pojawiła się część nasadzeń na rabatach, potem trawnik bo zima stała już u progu, a jesień jest idealna do zakładania trawników z siewu, następnie w kolejnym roku doszły pozostałe nasadzenia. Trawnik robimy na końcu by uniknąć zadeptywania młodej trawy podczas prac przy nasadzeniach na rabatach.

Mam nadzieję, że teraz nieco ''jaśniej'' dla tych co podejmą się takich prac po raz pierwszy.
Cykl ''Od projektu do efektu'' będzie przeplatany  postami z inną tematyką by nie zanudzić tych czytelników co takie sprawy mają już za sobą.

Z  zielonymi pozdrowieniami 

Mały brukarz Anna

;)
Czytaj dalej »

Od projektu do efektu - cd

wtorek, 12 lutego 2019
Po publikacji postu ''Od projektu do efektu'' otrzymałam dość sporo e-maili z różnymi zapytaniami.
Nie byłam w stanie odpowiedzieć na wszystkie indywidualnie,
 ale obiecałam napisać posty w nurtujących Was najczęściej tematach, w trzech tematach ;).
Choć tego nie planowałam powstaną uzupełniające posty dot. poszczególnych zagadnień.
Trawnik - Bruk - Darniowanie.
Na pierwszy ogień poleci - BRUK. 


Pozdrawiam
z mojej pracowni gdzie mimo pory roku prace idą pełną parą, żadnych przestoji.
Zostawiam fotki z moim mottem życiowych, które jakiś czas temu  oprawiłam sobie w ramki i postawiłam w pracowni na stoliku, przy którym robię sobie krótkie przerwy od pracy
 albo spędzam czas przy ciekawej lekturze lub katalogu z brukiem ;)



Z pozdrowieniami

Pracująca Anna

;)


Czytaj dalej »

Zima & Lato

czwartek, 7 lutego 2019
Zostawmy na chwilę planowanie w ogrodzie i spójrzmy przez okno ;)
Ten widok z okna już pokazywałam w zielonej  odsłonie, dziś obrazek biały.
Student koczuje w Krakowie zatem zimą okno odsłonięte.

:):):)



A czyj to widok z okna, pisałam tu...KLIK

Zimowe pozdrowienia zostawiam

:)
Czytaj dalej »

Od projektu do efektu - Ona temu winna

wtorek, 5 lutego 2019
Niezamierzona dłuższa przerwa wyszła tylko na dobre. Komu ? Nasadzeniom z żywotnika  Thuja occidentalis 'Brabant' w żywopłocie. Teraz jeśli tylko jest taka możliwość to zalecam takie rozwiązanie. Tuje rosły sobie spokojnie, nabierały masy, nie musząc konkurować o wodę i światło z innymi roślinami, a przede wszystkim z drzewami. Gdyby wszystkie nasadzenia pojawiły się naraz, żywopłot na pewno nie byłby tak równy i gęsty.

Nagły zwrot w akcji nastąpił za sprawą niezłych rozmiarów kulki bukszpanowej, którą kupiłam po okazyjnej cenie, bo materiał był kopany z gruntu, zatem jak najszybciej musiał znów do gruntu trafić.


Ona temu winna ;)
Ruszyło !

Najpierw wytyczenie kształtu. Robię to zawsze przy pomocy ogrodowego węża. 
Wygodnie się manewruje i dopracowuje kształt. Polecam.





Następnie koszenie trawnika, który na stałe wyznaczył krawędzie rabaty.



Potem darniowanie (czyli usunięcie trawnika z części rabaty).
Następnie era czarnej szmaty czyli maty ogrodniczej, o której też pisałam już nie raz.
Ma ona swoich zwolenników jak i przeciwników. Osobiście należę do tej pierwszej grupy
i swojego ogrodu bez niej sobie nie wyobrażam. Mam swoje doświadczenia i to mój świadomy wybór. Każdy wybiera sobie swój styl ogrodu i ma swój pomysł na jego pielęgnację. 
Często gdy jestem w mieście podziwiam piękne okazy drzew, które rosną praktycznie obudowane asfaltem i brukiem różnej maści, wtedy zastanwiam się jak tam wygląda wymiana powietrza, 
którą niby mata ogrodnicza zaburza ;). 



Po czarnej erze czas na złotą erę księżniczki ;)
U cioci ogrodniczki, księżniczki śpią na ziarnku grochu, tylko mają inne ''poduszki'',
w ogrodowym stylu.


Rabata liczy ok.30 m długości, szerokość zmienna od 4 do 6 m.





Jak to mam w zwyczaju, nie sadzę gęsto, ani u siebie, ani u klienta. 
Nasadzenia zawsze przeliczam biorąc pod uwagę docelowe rozmiary.
Zatem nie wygląda to imponująco po posadzeniu, ale jest to zgodne ze sztuką.
''Sadzę z głową'' ;) Więcej w tym temacie zanajdziecie tu...KLIK





Nasadzenia zostały zaplanowane piętrowo. 
Najwyższe: żywopłot i drzewa, niższe krzewy między 1,5- 2 m, najniższe do 0,5m.
 Jak widzicie wyszły mi 3 piętra ;)

Ostatni, najniższy poziom sadziłam w następnym roku.


Jak zwykle ona temu winna,
kulka wprawiła w ruch i mnie i Sławomira 

;)

Zdjęcia, z różnych okresów i różnych urządzeń, zatem fotograficznie to słaby post,
ale czasu pochłonął sporo by to wszystko zebrać.

Pozdrawiam








Czytaj dalej »

Od projektu do efektu

czwartek, 31 stycznia 2019

Jeśli nie zdołałam zachęcić do zimy pokochania, to mamy jeszcze inną opcję.
Możemy odwrócić naszą uwagę od zimowych klimatów
 i skupić się na cieplejszych naszemu sercu i oczu obrazkach ;)
Obiecywałam nie raz, wrócić na tyły mojego ogrodu i opowiedzieć  o powstaniu największej rabaty,
której realizacja została zaplanowana na koniec prac.



Ostatnio na spotkaniu projektowym objaśniałam klientom szkic koncepcyjny mówiąc:
- Tu i tu zrobimy rabatę, w tym miejscu też będzie rabata.
-A co to takiego r a b a t a ? - pyta klient.
Dla mnie oczywiście rzecz oczywista, ale nie wszyscy siedzą w branży ogrodowej albo są zielono zakręceni, zatem...

Dla tych co zajrzeli tu po raz pierwszy, a z ogrodnictwem nie mieli za wiele do czynienia to objaśniam co to takiego ''rabata''. Rabata nie rabat ;)

RABATA - to wyznaczony fragment ziemi obsadzony roślinami. Rabata może mieć różne kształty. Możemy spotkać rabaty prostokątne, okrągłe, kwadratowe, owalne lub o kształtach trudnych do określenia. Rabata może powstać na trawniku, ale także wzdłuż alejek, płotów, murów, pergoli, żywopłotów itp.

Powstał projekt ogrodu.Prace zostały podzielone na etapy. Najpierw w najbliższej okolicy domu powstało miejsce do odpoczynku bo tego potrzebowaliśmy najbardziej. W tym samym czasie posadziliśmy na tyłach żywopłot i posialiśmy na całej reszcie trawę, choć na połowie tej części miała powstać właśnie wspomniana rabata, ale zaplanowałam ją na koniec bo nie była elementem wyjątkowo nam potrzebnym na tym etapie do szczęścia.




Zajęliśmy się remontem dachu i elewacją domu, a potem rabatami przylegającymi do domu, w końcu rabatą frontową zwaną przedogródkiem. A dopiero na sam koniec wróciliśmy powtórnie na tyły.
Koncepcja zaprojektowanej rabaty opierała się na nawiązaniu do formalnego stylu ogrodu jaki spotykamy w przedogródku jednak, nie chciałam mieć całego ogrodu w takiej formie, ale skoro powiedziało się A, trzeba powiedzieć B i C. Spójność to mój ''konik'' ;)
A- formalny przedogródek
B- mniej formalne nasadzenia w miejscu wypoczynkowym
C- swobodne nasadzenia na tle żywopłotu w formalnym stylu.
Powstała klamra ogrodowa ;) Skoro jest klamra literacka, to i może być ogrodowa ;)
Zatem ta rabata też opiera się na kompozycji ma jednak bardziej swobodny układ nasadzeń, a nawiązaniem do formalności znajdziemy w dużym elemencie jakim jest żywopłot. Nasadzenia to gatunki, które spotykamy w pozostałych częściach ogrodu, musiałam się pilnować by wytrwać w zamierzonej konsekwencji. 
Zamysł był taki:


Nie spiesząc się, powoli pojawiały się kolejne elementy z projektu. I tak na zagospodarowanej trawą przestrzeni pojawiły  na skraju żywopłotu dwa elementy, które miały zamykać rabatę - klony w moim ulubionym kształcie Acer platanoides 'Globosum'



W kolejnym roku trzy świerki serbskie Picea Omorika (kojarzycie moją słabość do liczby 3 ;) wyjaśnienie tu...KLIK



Następnie bordowa piękność śliwo wiśnia Prunus cerasifera 'Nigra'






Można łatwo zauważyć, że na tej rabacie mam trzy gatunki drzew ;)
Powstał szkielet kompozycji, a potem nastała niezamierzona dłuższa przerwa.
Zapał trochę ostygł, trzeba było zadbać też o istniejące nasadzenia, zatem czasu zaczęło brakować,
a nie samą pracą w ogrodzie człowiek przecież żyje.
O tym co dalej i jak ruszyło z kopyta w następnym poście ;)

Na koniec anegdota ogrodowa ;)
Późną jesienią upolowałam sobie w zamierzonej wysokości wspomnianą wyżej Nigrę w szkółce oddalonej ode mnie jakieś 40 km.Transport ze szkółki nie wchodził w grę, ze względu na cenę. Swoim autem przewożę naprawdę dużo roślin, aż nie do uwierzenia czasem ile jestem w stanie zmieścić. Klieńci łapią się za głowę, a Sławomir podejrzewa, że w kontakcie z zielonym mój samochód robi się elastyczny ;).


Jednak ten gabaryt był wyjątkowy. Poprosiłam o pomoc żonę mojego kuzyna - Iwonkę. Iwonka podobnie jak ja, ma optymistyczne podejście do życia, a poza tym jest ciepłą osobą z wielkim sercem i wielkim samochodem, choć ona sama wzrostu podobnego do mojego ;).  Dla Iwonki nie ma rzeczy niemożliwych, do czasu...;)



Dotarłyśmy na miejsce, podeszłyśmy na stanowisko gdzie czekała zarezerwowana Nigra i wtedy...
uśmiech z twarzy Iwonki zniknął :
- Ania, przesadziłaś !!! My tego nie zmieścimy, teraz to mnie przebiłaś z wiarą w możliwości mojego auta, mogłam przyjechać większym (czyt, tirem)
- Zmieści się, spokojnie, zobaczysz, po przekątnej umieścimy, gałęzie nie są sztywne poddadzą się,
 a jak nie to się przytnie. Będzie dobrze. Uda się.

Zapakowałyśmy ją na wózek, podjechałyśmy pod kasy i okazało się, że jest problem, nie przejedzie przez kasy, bo dach przeszkadza, nie zmieści się pod dachem. Trzeba wywieź ją nie sklepowym wyjściem. Zaoferowano nam pomoc w załadunku, ale musiałyśmy trochę na tę pomoc poczekać bo akurat nikt nie był dostępny. Poszłyśmy zatem pozwiedzać ogród pokazowy przy szkółce, potem kawa w ogrodowej kawiarence, no i w końcu załadunek, przy którym pękły mi dżinsy na tyłku, obyło się jednak bez przycinania gałęzi ;). Wróciłyśmy do domu jak było już ciemno, ja przeszczęśliwa ze śliwo wiśnią w rozdartych gaciach. Wyładowaliśmy drzewo i zostawiliśmy pod domem w  miejscu osłoniętym przed wiatrem.


Jakież zdziwienie spotkało moją mamę, kiedy rankiem odsłoniła okno:
- O rany....Drzewo mi wyrosło ?!

Normalnie...magia, magia w ogrodzie ;)


Jak widzicie na zdjęciach drzewko naprawdę nie było niskie, ja jestem niska, ale  Sławomir to jednak kawał chłopa, 186 cm i zazwyczaj na wszystkich patrzy z góry, a przy nowym nabytku wydawał się taki malutki ;)


 Z zielonymi pozdrowieniami

Anna 
tym razem nierozdarta 

;)

PS. Od pierwszych nasadzeń w tym roku latem minie 10 lat, Nigrze jesienią stuknie 6 lat.
a inne początki prac można zobaczyć 
tu...KLIK
a tu efekty...KLIK

Czytaj dalej »