Sławomir

piątek, 10 sierpnia 2018
Miłość, miłość w Łabajowie 
nas spotkała...
Mistrzem fotografii jest on,
a ja królową  ogrodu

;)


On zaraził mnie fotografią,
ja wszczepiłam mu pasję do ogrodnictwa.

Dziś współpracujemy w obu płaszczyznach.Wprowadzam go na strony bloga bo zapewne będzie się tu więcej pojawiał, ze względu na to, że coraz częściej uczestniczy w moich zawodowych realizacjach ogrodowych, a i jest współtwórcą naszej zielonej historii. Gdyby nie Sławomir, to zapewne moje zdjęcia nie byłyby tak zielone, zwłaszcza w tym roku ;). Nie mamy systemu nawadniania, wszystko podlewamy ręcznie. Ja mam pod opieką doniczki, Sławek trawnik i rabaty.
I tutaj chciałabym przedstawić moje stanowisko do  spotkanej ostatnio tezy ''Bez systemu nawadniającego nie ma sensu zakładać ogrodu, z góry skazujemy się na porażkę''. Nie zgadzam się z taką opinią, owszem system nawadniający jest wspaniałym wynalazkiem i wyjątkowym sprzymierzeńcem w wysiłkach pielęgnacyjnych ogrodu, ale nie pozbywajmy nadziei na zielony azyl tych, którzy na taki wydatek na początku swojej przygody ogrodowej nie mogą sobie pozwolić. Nasz ogród jest tego najlepszym przykładem. Nie mamy zraszaczy, nie mamy linii kroplującej na rabatach, a jednak jest zielono, ba powiedziałabym nawet, że i bujnie ;)
Powierzchnia naszej działki to 1300m2, przy czym sporo powierzchni zajmuje dom, wybrukowany podjazd oraz garaże. Zdarza mi się ostatnio projektować bardzo duże ogrody i zgadzam się, że przy powierzchni działki między 2000m2, a 5000m2 i kompleksowej realizacji pozostawienie takiego metrażu bez systemu nawadniającego dobrze się nie zakończy, zwłaszcza jeśli ogród zakładany jest latem. Ale...Jeśli ogród, tak jak w naszym przypadku zakładany był etapami, to na każdym etapie człowiek znalazł czas by zadbać o nowo posadzone  rośliny, w następnych latach pojawiały się kolejne, a tamte były już starsze, silniejsze i radziły już sobie całkiem dobrze, nie wymagały już takiej uwagi czyt. podlewania. Nawet zakładanie trawnika zostało podzielone na części, ale pozwoliło nam to bez problemu zadbać o nowo posianą trawę, a różnicy na trawniku nie wypatrzycie, tylko my wiemy co było pierwsze, co ostatnie ;) Oczywiście trzeba mieć plan i zrobić to z głową. Gdybyśmy chcieli wszystko wykonać przy pierwszym podejściu, zapewne by nas to pokonało, człowiek pracuje zawodowo i przecież nie żyje samym tylko ogrodem. Dziś podlewanie skupia się przede wszystkim na donicach i trawniku, rabaty też, ale rzadko, rośliny po prostu muszą sobie radzić i... radzą :)

Dlaczego nie zdecydowaliśmy się na system nawadniający ?

Przyczyna jest jedna. Mamy swoją studnię, ale woda posiada mikro zanieczyszczenia w postaci iłu, który zakleiłby nam dysze spryskiwaczy w ciągu tygodnia. Kolejne próby oczyszczenia tej wody niestety skończyły się fiaskiem, po prostu się nie da. Zatem Sławomir lata z wężem, Anna z konewką ;)

Podsumowując: Jestem zwolenniczką montowania w ogrodach systemów nawadniajacych. Jeśli ktoś może sobie pozwolić na system to nie ma nad czym się zastanawiać, to rewelacyjny pomocnik i komfort, ale można cieszyć się zielenią w swoim ogrodzie i bez systemu nawadniającego. 

Na koniec rada dla czytelniczek: 

Jeśli marzy Ci się ogród zaszczep miłość do ogrodu w małżonku ;)



Pozdrawiam i powodzenia życzę

 ;)

PS. Dla Sławomira ten post to niespodzianka, mam nadzieję, że mnie jeszcze usłyszycie ;)
Szanowny małżonek złapany w kadr podczas prac ogrodowych zatem w uniformie roboczym ;)
Eleganckiego Sławomira można było sobie zobaczyć 1 lipca 2018 ;)



Czytaj dalej »

Co Bóg zwiąże....

sobota, 14 września 2013
Dziś będzie dużo na temat sznurka....;)


Zacznę od początku...
Wspominałam w poprzednim poście o wizycie nietypowych gości ;)
Raczej był to...NAJAZD niż wizyta....;)
Wcześniej nie miałam okazji gościć u siebie w ogródku takiej ilości wyjątkowo smukłych, eleganckich i białych... Mieczyków (Gladiolus)
Byli jeszcze inni...ale w mniejszości ;)
Dlaczego znaleźli się u mnie...???


A wszystko to... przez.....;)


tak...Karinka i Tomek !!!

Chociaż znałam to zdjęcie...widziałam go wcześniej na zaproszeniu.
Jednak jadąc sobie letnim porankiem do miasta...będąc lekko zaspana...O mało nie wjechałam w las...widząc ten billboard !!!
Nie wiem...jak u Was...ale ja rzadko widuję swoją...rodzinę na przydrożnych panelach reklamowych...;) Rodzina...chociaż nie łączą nas żadne więzy krwi...to jednak są mi bardzo bliscy...
Więzy...a mówiłam, że sznurek będzie się przewijał...;)



...ale miało być od początku ;)
Jakieś pół roku temu otrzymaliśmy oto takie zaproszenie...



Patrząc na to zaproszenie....można się domyślić, że nie będzie to ślub
i wesele w klasycznym wydaniu...;)
ale...... skupiłam wzrok na czymś innym...
Co oni zarzucili na siebie...???
Stanęły mi przed oczami słowa, które dobrze znałam...

      ''Lepiej jest dwom niż jednemu...
       A jeżeli jednego można pokonać,
       to we dwóch można się ostać;
       a sznur potrójny nie tak szybko się zerwie''
                                                        Kaz. 4.9-12
Okazało się...że ujęcie to nie było zamierzone...ani planowane?!
Byli kiedyś na przystani....i tak sobie zarzucili......;)
Wiedziałam jedno...do dekoracji użyję sznura, liny....ten element będzie na...100%!!!
Nie wiedziałam jak...wiedziałam, że będzie...;)

                                                        Ostatnia strona zaproszenia......:):):)


O tym, że przypadnie mi zaszczyt przygotowania dekoracji podczas ceremonii zaślubin wiedziałam już wcześniej...;)
i cieszyłam się na to ogromnie...z drugiej strony bałam.Nie zajmuję się tym zawodowo...tym bardziej czułam się zaszczycona tą rolą.... Ceremonia miała odbyć się w plenerze...tak po ''hamerykańsku....'';)
Obawiałam się o kwiaty, które będę musiała przygotować dzień wcześniej....a jak będzie upał ?! Nie mogłam przygotować tego w dzień ślubu...bo sama byłam gościem...zdawałam sobie sprawę, że nie zdążę....
Ostatecznie....zaślubiny odbyły się... pod dachem. Ale sceneria nie była zbyt romantyczna....bo sala miała klimat konferencyjny....
Moje klasyczne donice, świeczniki.... odpadły....do pleneru pasowały by....ale teraz....głowiłam się...Jak to powiązać.........?! ;)
Zobaczcie jak wypadło....zdjęcia słabe....nie miałam czasu na fotografowanie....ale wspomnienie jest...:):):)
Na początek zdjęcie telefonem komórkowym...




Klamka zapadła...;)






Podczas ceremonii na sali były przygaszone światła...
do tego maleńkie tealighty...
zdjęcia nie oddają klimatu, który tam panował...
ale było naprawdę nastrojowo...ciepło...domowo...;)
musicie uwierzyć mi na słowo...;)
A jakie słowa znalazły się w naszych życzeniach dla Nowożeńców?
Domyślacie się.....;)


...i kawałek sznurka ;)
z węzełkiem...co by nie zapomnieli...
o tym co najważniejsze...


Na koniec...trochę prywaty.....;)
Karinko, Tomku...



Dziękujemy Wam bardzo... 
Jesteście Niesamowici...!!!
Dziękujemy, że mogliśmy dzielić Waszą RADOŚĆ...
Buziaki....






Czytaj dalej »