Szczerze przyznaję

sobota, 21 września 2019

Muszę się przyznać, że te krople róże w ogrodzie bardzo mi się spodobały.
Wprowadzały pewne ożywienie, ba, nawet zamieszanie ;)

Dobrałam sobie do moich sztandarowych surfinii, 
surfinię o podobnym kształcie i zbliżonej wielkości kwiatu, 
nawet unerwienie miała podobne ;).


Ku mojemu zaskoczeniu była to odmiana bardzo wrażliwa na nadmiar słońca i zdecydowanie lepiej czuła się w cieniu.Miałam wrażenie, że w  słońcu jej liście ulegają porażeniu, jakby się topiły ?!
Straciłam 4 sadzonki bo podczas mojego urlopu zostały przelane. Objawy jakby więdnięcia zostały źle zinterpretowane ;). Nie rozrastała się też tak mocno jak jej limonkowa siostra.




      Różowe pozdrowienia zostawiam

;)
Czytaj dalej »

Majtkowy róż

piątek, 20 września 2019
Tegoroczny front domu na pewno wielu zaskoczy.



O kilku lat powtarzałam kompozycję z limonowych surfinii. Nie raz chodziło mi po głowie żeby coś zmienić, ale za każdym razem nie mogłam się oprzeć  ich urokowi i kończyło się zawsze tak samo.
Skąd zmiana ? Okazało się, że jestem jednak lepszym ogrodnikiem niż matematykiem i po majowej akcji ''Surfinia'' wyszło, że dla mnie sadzonek zabrakło. Zatem zostałam nie jako zmuszona wprowadzić zmianę, której chciałam, ale się bałam ;) Tył domu został bez zmian, jedynie front domu dostał majtkowy róż ;) Na początku, kiedy sadzonki były małe, nie mogłam na to patrzeć...Co ja zrobiłam ? - mruczałam pod nosem. Z czasem gdy kwiecia zaczęło przybywać i ja zaczęłam się przekonywać, oswoiłam, ba nawet polubiłam ten róż. Choć wydaje mi się, że limonkowa surfinia jest idealnym wyborem kolorystycznym dla mojej elewacji, cieszę, że zdecydowalam się na zmianę, ileż można pokazywać te same surfinie ?! ;) 

Zapraszam na front w majtkowym różu ;)








Z pokładu macha
Anna - różowy majtek

:):):)

Czytaj dalej »

Lato mi uciekło

czwartek, 19 września 2019
Lato mi uciekło. 

:(


Spróbuję streścić to moje lato by w czasoprzestrzeni wirtulanej nie było dziury ;)
Wiem, że wszystkiego nie zdąże pokazać, reszta zostanie na zimowe wieczory ;)

Krople soczystego różu w tym sezonie były nowością w moich ogrodzie.
Róż pojawiał się to tu...to tam...
W donicach, w gruncie.

Różowe donice już były to dziś zapraszam na zaróżowione rabatki ;)







Pozdrowienia jeszcze z nutą lata przesyłam

;)

Czytaj dalej »

Kontynując...

środa, 18 września 2019
Kontynując myśl z poprzedniego posta ''Zaczęło się następnego dnia...''
Wstępne oględziny ogrodu wypadły dobrze. Następnego dnia podlewając surfinie widok na jednej z obwódek bukszapanowej zaniepokoił mnie nieco, podeszłam bliżej...O nie !!! Ćma bukszpanowa !!!
Zauważyłam, że w  takich sytuacjach sceariusz jest podobny...PANIKA !!! Potem natychmiastowe działanie czyli oprysk. Następnie pogodzenie się z sytuacją, kolejne opryski  i powrót do normalności ;)



A teraz mała retrospekcja. Lato 2018

- Co robisz mamo ?
- Przeglądam bukszpany, telefonowała moja klientka, że walczy z ćmą bukszpanową, sprawdzam czy tego dziadostwa nie mam...Grasuje już w Polsce, ale na naszych terenach jeszcze jej nie ma. Boję sie, że to tylko kwestia czasu.
- Ćma bukszpanowa, a co to takiego ?
- STRASZNY szkodnik, wróg nr 1 bukszpanów, zaraza nie z tej ziemi, potrafi zeżreć bukszpana w oka mgnieniu.
- O...to jak do nas dotrze, to tu u ciebie będzie miała taki ALL INCLUSIVE :)
- Synek, dzięki za wsparcie, ty to potrafisz dodać otuchy! Na szczęście nic nie widzę...

Wiosna 2019. Grasuje już coraz bliżej, ale ja dalej nie widzę u siebie jej obecności...

Lato 2019 - pierwsze objawy jej bytności. Rozpoczęcie wojny ;)
Pierwsza bitwa - MOSPILAN - oprysk trwał 6 godzin, miejsce przy miejscu, kulka za kulką...
Druga bitwa - LEPINOX - oprysk znowu ok 6 godzin.
Trzecia bitwa - LEPINOX - oprysk 6 godzin.

Pierwszy z preparatów to broń chemiczna, drugi biologiczna. Bitwy wydają się być wygrane, ale ten przeciwnik łatwo się nie poddaje,  trzeba być czujnym, wojna trwa.



Kiedy pogodziłam się już z myślą o ewentualnej stracie bukszpanów, bo życia za nie oddać nie planowałam (takie wielogodzinne opryski dla człowieka obojętne też nie są) wtedy zaczęłam się pocieszać, że przynajmniej w tym roku surfinie wyglądają pięknie. Tyle co się pocieszyłam na drugi dzień zauważyłam mączniaka na jednej, kolejnej, następnej...no i znowu złapałam za opryskiwacz i preparat przeciw grzybowy.
Sławomir po powrocie skosił wyglądający całkiem dobrze trawnik i nagle okazało się, że trawnik porażony grzybem. Znowu oprysk...Zaczynałam mieć serdecznie dość !

Ze względu, że bukszpanu u mnie pod dostatkiem, surfiii też, a i trawnika  nie mało, a dokładne opryski zajmują sporo czasu, wpłynęło to znacząco na mój czas wolny, który przeznaczam na pisanie bloga co zaowocowało niezamierzoną przerwą. Można by rzec, że tego lata wielkim przegranym jest właśnie BLOG ;)



Od roku w swoich projektach nie umieszczam już bukszpanu, chyba, że na specjalne życzenie klienta, który jest świadomy ryzyka. Nazwa bloga też stanęła pod znakiem zapytania ;) Na razie kulki stoją, trochę podgryzione, ale zielone. Do tematu ćmy jeszcze wrócę. Nie pisałam o niej do tej pory, bo nie miałam z nią żadnego doświadczenia, zatem trudno coś radzić, jak się wroga nie zna ;)

Z pozdrowieniami 
Anna - wojowniczka ;)


PS. Przepraszam za pausę i dziękuję za Waszą pamięć, za wiadomości z zapytaniami co u mnie.
Czytaj dalej »

Powrót

piątek, 2 sierpnia 2019

Z holenderskich ogrodów wskoczyłam do swojego ogródka i ku wielkiemu zaskoczeniu  po 8 dniach nieobecności wszystko wyglądało całkiem dobrze, ba nawet urosło. A obaw nie brakowało...Ogród został pod opieką Studenta, który został zaszantażowany groźbą wysiedlenia jak mi kwiatki załatwi. Poskutkowało widać ;). Odpowiednio przeszkolony co do podlewania i koszenia :
- Surfinie w razie upałów musisz podlać nawet 2 razy dziennie, małą konewką 1,7l na jedną doniczkę przy jednym podlewaniu.
- Dwa razy dziennie, oszalałaś ?! Kwiatki nie muszą być tak często podlewane, jaka jest pojemność doniczek zaraz ci przeliczę ile wody wystarczy.
- Kochany, ile ty razy podlewałeś surfinie ? Sorry, ale specjalistą od surfinii to ty nie jesteś, a twoja matematyka to mnie nie interesuje. Mówię ci, że  te na schodach frontowych trzeba 2 razy dziennie nawet jak nie ma upałów. I pamiętaj, że z NAWOZEM, dawkowanie zgodnie z opakowaniem.
- Z nawozem, o nie...
- Pelargonii nie trzeba tak często, wystarczy co 2, 3 dni, chyba, że będzie upał, to też raz dziennie, po prostu musisz sprawdzać i kontrolować ziemię. W miejscach słonecznych pelargonie też trzeba częściej. A i jeszcze ważne : NIE  PO  LIŚCIACH !  Zwłaszcza surfinie są wrażliwe na lanie po liściach. Podlewasz ziemię, i nie zawsze w tym samym miejscu bo mi grzyba złapią.
- O rany! Już mam dosyć tych twoich kwiatków,  one potrzebują więcej uwagi niż zwierzę. Dasz psu pić i jeść i masz spokój, ile to czasu potrzeba by nałożyć do miski jedzenia, a z tymi kwiatkami to makabra, ile się trzeba nalatać... Skoro masz tak zajmującą pasję, to nie możesz sobie na urlop pojechać.
- Słuchaj Kochaniutki, a co Ty masz więcej do roboty ? Jak ci się nie chce podlewać to szukaj mieszkania. To nie są żarty ! Trawnik wystarczy, że raz skosisz.
- Te surfinie, są okropne, to jakiś ''wynalazek'', jakby je tak zostawić w naturalnym środowisku to one zginą...
- A tu się mylisz, widzisz, zapomniałam ci powiedzieć, że jest jeszcze kilka surfnii w gruncie i te też od czasu do czasu należy je podlać, ale nie trzeba tak często , bo są właśnie w gruncie, i grzyba nie łapią i radzą sobie tam bardzo dobrze, ale jak będzie upał to musisz też do nich zajrzeć.
- O nie...jeszcze w grucie. To wszystko twoja wina, to ty je tak rozpuściłaś, że potrzebują tak dużo wody, to nie jest normalne.
- Rozpuściłam to chyba ciebie. Nie będę dłużej tłumaczyć i się powtarzać. Ostrzegam, nie chcesz podlewać to szukaj mieszkania.

W skrócie tak wyglądał instruktaż. Kwiatków nie załatwił, ale coś tak czuję, że tylko dlatego, że pomagała mu niewidzialna ręka w postaci babci ;).

                                                               Jedni z jego podopiecznych ;)


Po tych 8 dniach podjeżdżałam pod dom ze ściśniętym żołądkiem w obawie jaki widok zobaczę.
Ogród wyglądał ładnie, trawnik wcale nie podlewany prezentował się też dobrze. Uff...Odetchnęłam.



Zaczęło się następnego dnia...ale o tym w następnym poście ;)

PS. Posta ilustrują surfinie sprzed urlopu, aktualnych jeszcze nie zdążyłam zrobić ;).
Czytaj dalej »

Różowych okularów - ciąg dalszy

poniedziałek, 29 lipca 2019

Jednoroczne kwiaty w odcieniach różowego dopełniają róż na rabatach w postaci stałych nasadzeń.



Tyle różu jak w tym roku to jeszcze  u mnie nie było ?!



Limonka i róż na krzaczku 
(Tawuła japońska Spiraea japonica 'Golden Princess')
Limonka i róż w koszyczku  ;)
(Petunia Petunia calibrachoa Ice Pink'  Kocanka włochata Helichrysum petiolare 'Golden Leaved' 

Pozdrowienia gorące zostawiam
(34 stopnie w cieniu )




Czytaj dalej »