Les jardins suspedus de Marqueyssac czyli zielone wspomnienia...;)

niedziela, 15 lutego 2015
Dziś zapraszam na ciąg dalszy relacji z przepięknych ogrodów Marqueyssac.
część II


Rozpoczęłam latem...o tu...KLIK
i nie dokończyłam.
Teraz zimą takie widoki jak znalazł :)
W pierwszej części relacji skupiłam się na terenach przyzamcza.
Dziś zostawiamy ''chateau'' i idziemy dalej.
Możemy wybrać sobie jedną z trzech tras spacerowych:
 la Grande Allee, la Promenade des hauteurs lub la Promenade des falaises.
Niezależnie, którą wybierzemy, wszystkie łączą się na trasie,
 zawsze będziemy mieć za towarzysza bukszpana.
Jedyny problem, wszystkie piękne, nie wiadomo od której zacząć...

Czy wybrać Wielką Aleję...


Czy średnią...


czy może całkiem małą...;)



Rozpoczęliśmy  od  la Grande...ale szybko zboczyliśmy z trasy...;)
I trafiliśmy na jedno z moich ulubionych miejsc w tym ogrodzie...

Śniłam o nim...;)


Dla mnie bajka.


I jak tu nie kochać Buxusa ?! ;)
On pasuje zawsze i wszędzie...i do wszystkiego.
To połączenie form strzyżonych ze starodrzewem...dla mnie idealna kompozycja.

Spacerując ścieżkami tego ogrodu możemy podziwiać piękną panoramę.
Na okoliczne miasteczka,zamki, rzekę...








Na 6 kilometrowej trasie napotkamy  urokliwe miejsca by przysiąść  na chwilę...



lub położyć się...na dłużej ;)


Zdobywca ławeczki ;)

Nie zapomnieli też o dzieciach ;)



 A tu, w tej altanie odbywają się dla nich zajęcia plastyczne.
Są też zajęcia bardziej extrem...wspinaczka po zboczu.


Znajdziemy też liczne  miejsca na romantyczne pocałunki...;)



I mnóstwo miejsca na zabawę w chowanego ;)


Nie musimy się obawiać, że zgubimy kierunki...;)


To niesamowite miejsce...
Patrzysz na coś...


a po chwili tam jesteś :)


Urokliwa pustelnia
Cabane en cloche-dosłownie... chatka dzwon ;)



Oddalając się od zamku...wchodzimy w strefę roślinności naturalnej,
ale nie do końca, bo nawet tu spotykamy bukszpana rosnącego pośrodku skał.



Co wskazuje, że bukszpan wybredny nie jest...;)
Wymagań glebowych nie ma zbyt wygórowanych.


Roślinność na trasie opisana, ale tabliczki tak wykonane, że nie zakłócają harmonii
i idealnie wpisują się w krajobraz.
Zobaczcie sami...


Dostrzegacie je ??? 

Zauroczyły mnie...


Na zdjęciu poniżej Ficus carica czyli figa.
Powyżej też figa, ale okaz dojrzały :)
Widzicie w czym one rosną ?! ;)



Bukszpan w skałach...bukszpan ze starymi drzewami...


To ogród panoramiczny, ale przemierzając go...


znajdziemy nie tylko ciekawe rzeczy patrząc w dal, w górę lub wokół...


To drzewo na górze to...bukszpan :)
To na dole to oczywiście też...bukszpan :)
Forma bonsai.


i jeszcze jedna jego forma :)


Warto popatrzeć pod nogi ;)



A czy widzieliście owłosione nogi bukszpana ??? 
Proszę...oto nie ogolona nózia ;)


Możemy też znaleźć się pod...bukszpanem ;)



Towarzystwo bukszpana na każdym kroku jest fascynujące, 
ale ich też baaardzo lubię :):):)


Kolejna Cabane... za nami.
Pora wracać na Grande Allee...
ale niech Was nie przeraża 1800m...;)


Jeśli jesteście bardzo zmęczeni i baaaaardzo chcę się Wam kawy...
To jest sposób by znaleźć się w restauracji... tres vite ;)


Co też uczyniliśmy...:):):)


Upragniona filiżanka w świetnym towarzystwie i pośród cudnych widoków...


Jego prawdziwej atmosfery nie da się oddać kilkoma zdjęciami.
Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłam Wam to miejsce
Miejsce niesamowite, pełne niespodzianek, które odkryjecie zapewne sami...
Czego Wam życzę...


Czytaj dalej »

Nici z wiosny...;)

poniedziałek, 9 lutego 2015
Od wczoraj, od  rana u nas nowa dostawa...;)


Wbrew panującym opiniom, proroctwom i wróżeniu...śnieg nie zniknął, trzyma się dzielnie,
 a jeszcze dosypało...Poranek niedzielny był śliczny...biały i słoneczny.


Dokładnie wszystko przysypało, tak jak lubię...Taką zimę to kocham...:):):) 



Połowa ferii za nami. Niech dzieciaki korzystają z białego dobrodziejstwa 
 i mają co wspominać po powrocie. Zima to zima :):):)



- Kto by pomyślał, że będzie tak zimno-powiedziała moja mama spoglądając na termometr, 
  który wskazywał -8.
- Ja pomyślałam - odpowiedziałam sobie w duchu, liczyłam na tę zimę i nie zawiodłam się...Zima to zima :):):)
  A tak na marginesie, rozpuściły nas te poprzednie zimy, -8 to teraz baaaardzo niska temperatura ;)


Natomiast w salonie...i w sercu...nadal bez zmian :):):)

Przyzwyczaiłam się już do białych widoków. Człowiek szybko oswaja nową rzeczywistość i zapomina jak było...Szybko zapomina, czasem wydaje mi się, że za szybko...Zapomina złe, ale i dobre.
Czas leczy rany, ale zmarszczki są bardziej uparte-mówi jedno z przysłów francuskich ;).
Przejrzałam trochę fotek letnich i oczarowała mnie...zieleń, o której ostatnio całkiem zapomniałam...
To może być tak zielono ?!Zatem następnym  razem  zapraszam na zielone fotki i... na wspomnienia :):):)

Na koniec...armia jeży ;)
Maszerują mi pod oknami ;)




Czytaj dalej »

Wiosna...? ;)

wtorek, 3 lutego 2015
Tak...wiosna, ale w moim sercu i...w salonie ;)


Tak jak pisałam wcześniej, nie wypatruje jej jeszcze...
Dlaczego, może dlatego, że ostatnio rozpiera mnie energia, nie doskwiera wcale brak słońca...?!
Koleżanka skarżyła się na deficyt promieni i  wtedy uzmysłowiłam sobie, że rzeczywiście mało go ostatnio,
a ja tego nawet nie zauważyłam. Druga koleżanka powiedziała mi...zakochana jesteś ?! (dla jasności,
mąż od lat ten sam i nie zapowiada się na zmiany ;)) Coś jest...Wiosna !!! W sercu...wiosna :):):)

Za oknem u nas bez zmian,


ale w salonie...nawet w pochmurny dzień wygląda tak...


Zgłosiłam bloga do konkursu...


Jeśli macie ochotę to zapraszam do głosowania
 i z góry dziękuję za okazaną  kulkom sympatię ;)


Myślałam,  że głosowanie odbędzie się drogą internetową,
ale niestety nie ma tak dobrze ;).
Dziś otrzymałam swój kod który należy wpisać w smsa jeśli się chce zagłosować.

Oto on...



Pozdrawiam i życzę Wam wiosny...
w sercu


PS. Regulamin głosowania smsowego znajdziecie tu...KLIK
      A w skrócie...
      Głosowanie rozpoczęło się dziś od godziny 15.00 i będzie trwać do 10 lutego do godziny 12.00.
      Dochód z głosowania przekazany zostanie na rzecz Fundacji Dzieci Niczyje
 
3. Koszt wysłania jednego SMS-a pod numer 7122 wynosi 1,23 zł brutto (1 zł + VAT). Głosujący mogą wysłać nieograniczoną liczbę wiadomości SMS, przy zastosowaniu zasady, że z jednego numeru telefonu można oddać po jednym głosie na dany blog/tekst. Po oddaniu głosu na dany blog z danego numeru telefonu, możliwe jest oddanie z wykorzystaniem tego numeru telefonu, głosu na inne blogi. Każdorazowe kolejne wysłanie SMS pod numer 7122 powoduje ponowne pobranie opłaty w wysokości 1,23 zł brutto.


Czytaj dalej »

Relacyjne ogrodnictwo...;)

poniedziałek, 2 lutego 2015

Nie, nie...To nie otwarcie sezonu ogrodniczego 2015 ;)
Nie tęsknię jeszcze. Nie wypatruję wiosny. Nie mam takiej potrzeby. Wszystko ma swój czas...
A początek lutego z temperaturą  -7, to nie czas by jej szukać, przynajmniej dla mnie nie czas...;)
Parę miesięcy temu wpadła mi w ręce książka pt. ''Budowanie zdrowych relacji''. Autorem jest Stephen Matthew. Zachęciła mnie do kupna okładka ;)



Nie zawiodłam się. Nie jest to pozycja tylko dla kogoś kto może ma jakieś problemy w relacjach międzyludzkich.Ta książka odkryła przede mną kilka nowych aspektów w tej dziedzinie,
na które nie zwróciłam wcześniej uwagi.
Autor - miłośnik ogrodnictwa ( nie dziwi nic, Anglik...oni wszyscy kochają ogrody ?! ;)) używa tu wielu obrazów zaczerpniętych z ogrodnictwa.Porównuje relacje międzyludzkie do relacji jaka pojawia się między ogrodnikiem, a jego ogrodem. Przez co pozycja ta stała mi się jeszcze bliższa :)

''Relacja, zawiera w sobie życie, tak jak roślinka. Natura relacji jest organiczna: przechodzi przez sezon, jest poddana wielu zewnętrznym czynnikom, lecz zawiera w sobie pełen potencjał zdrowia
i wydawania owocu, jeśli warunki są sprzyjające.
Oto, dlaczego musimy zarówno pielić, jak i pielęgnować każdą relację,która jest nam w życiu dana. Nie mogą być one pozostawione w zaniedbaniu, traktowane jako coś, co się nam należy 
i nieszanowane przez nas. Kiedy jesteśmy w relacjach, chwasty bardzo szybko rozprzestrzeniają się dookoła i to, co odżywiało nasze relacje, szybko się wyczerpuje. Jest to podwójne zahamowanie ich wzrostu.Zatrzymują się w rozwoju, przynoszą niewiele owocu, nie są w stanie odeprzeć ataku choroby
lub szkodników, w końcu więdną i  umierają.''



Pamiętam, jak kiedyś syn zarzucił mi, że mówię o moich roślinach jak o ludziach...
-Mamo, czy Ty się słyszysz ??? Mówisz o tym bukszpanie jakby był osobą?!
 Ty w ogóle ich wszystkich nazywasz i gadasz z nimi...Czy to normalne ?
Nie wiem czy normalne. Rzeczywiście jestem z tymi roślinami związana. Czasem mówię do nich albo o nich
czule...czasem jestem ostra. Przeżywam ich choroby, połamane gałęzie, zmarznięte liście...
I to samo robię z ludźmi. Cieszę się z nimi, przeżywam ich smutki, próbuję pomóc gdy przychodzi problem, choroba. Czasem jestem dla nich miła czasem ostra ;).

Stephen bardzo trafnie wskazuje na podobieństwa tych dwóch relacji...międzyludzkiej i ogrodniczej.
One rzeczywiście mają wiele wspólnego...:)
Spotykamy ogrody w różnych stylach...formalnym, czy wiejskim, naturalistycznym czy japońskim...
Każdy z nich wymaga odpowiedniej pielęgnacji. Pozostawiony sobie zdziczeje, zatraci swoje cechy.
Tak samo każda relacja międzyludzka...małżeństwo, czy przyjaźń, relacja partnerska w biznesie czy rodzicielska...bez pielęgnacji zostaje zaniedbana co skutkuje rozwodem w małżeństwie, rozpadem relacji biznesowej, odejściem dzieci bez chęci powrotu...
Dlatego autor kładzie duży nacisk na usuwanie ''chwastów''. Wzywa by być czujnym (jak ogrodnik ;))
i nie pozwolić im na zakorzenieniu się i osiągnięciu dużych rozmiarów, które  mogłyby doprowadzić relację do ruiny.
Wiadomo...chwast z dużym korzeniem trudno wyrwać.
Pisze o ''chwastach'' niezależności, zranieniach z przeszłości, apatii, nudy, o chwaście milczenia...
Na szczęście nie pozostawia nas z wyrwanymi korzeniami tych chwastów. Wskazuje też na ''pokarm''-nawóz odpowiedni dla relacji by mogła zakwitnąć i wydać plon :)
O ''pokarmie'' zaangażowania w partnerstwie, osobistym zdrowi, pasji, zabawie i dobrej komunikacji...


Po przeczytaniu tej książki zostałam utwierdzona w przekonaniu, że tak jak ogród tak i nasze relacje,
wymagają od nas nieustannej obserwacji i interwencji, a to będzie oznaczało pobrudzenie sobie rąk ;)
Piękne ogrody robią na nas ogromne wrażenie. Nie jest to jednak dzieło przypadku.
Zatem, zapraszam razem z autorem ''...do założenia rękawiczek ogrodowych i wyrwaniu z korzeniami niektórych relacyjnych zabójców'' ;)

 Obserwuj, kop,odżywiaj !!! 


Z pozdrowieniami i życzeniami wspaniałych relacji i ogrodów...

Anna - ogrodniczka :)

PS. Tytuł książki oraz autora wystarczy wpisać w przeglądarkę, a wyskoczy gdzie jest dostępna ;)
        Stephen Matthew Budowanie zdrowych relacji

       Książeczka plus łopatka stanowi fajny duet prezentowy ;)


Czytaj dalej »